Leon XIII, Encyklika Testem benevolentiae – O tzw. amerykanizmie (22)

Jedność z Kościołem

Jeden jest Kościół, jeden jednością nauki, jednością rządu, a tym jest Kościół katolicki; a ponieważ Bóg na katedrze św. Piotra ustanowił centrum jego i fundament, słusznie więc należy jemu imię Kościoła Rzymskiego, „bo gdzie Piotr, tam Kościół” (św. Ambroży, In Ps. 11, 37). Przeto ktokolwiek chce nosić miano katolika, powinien sobie przyswoić słowa Hieronima do papieża Damazego: „Nie idąc za innym przewodnikiem, jeno za Chrystusem, łączę się jednością z Twoją Świątobliwością, tj. ze Stolicą Piotrową, uznaję Kościół na owej opoce zbudowany; kto nie zgromadza z Tobą, rozprasza”.

W trosce o zbawienie swojej duszy

W tradycyjnych wieczornych modlitwach salezjańskich jest trzykrotne wezwanie do Matki Bożej w intencji zbawienia swojej duszy i odmawia się 3 razy Zdrowaś Maryjo.
Warto wprowadzić tę praktykę do swoich modlitw wieczornych, już teraz wypraszając sobie na godzinę śmierci łaskę ostatecznego wytrwania i szczęśliwą okoliczność odchodzenia z tego świata w stanie łaski uświęcającej.

Najświętsza Panno Maryjo, spraw, bym zbawił duszę swoją.
Zdrowaś Maryjo

Najświętsza Panno Maryjo, spraw, bym zbawił duszę swoją.
Zdrowaś Maryjo

Najświętsza Panno Maryjo, spraw, bym zbawił duszę swoją.
Zdrowaś Maryjo

Św. Agapit: młody męczennik

Agapit (Agapitus) święty, męczennik – 18 sierpnia.
Chłopiec 15-letni z Praeneste (Palestrina), ścięty za wiarę r. 274 po długich męczarniach.

Za: Biskup Karol Radoński, Święci i błogosławieni Kościoła Katolickiego. Encyklopedia hagiograficzna

Dnia 18-go sierpnia w Palestrinie uroczystość św. Agapita, Męczennika. Jako młodzieniec piętnastoletni, płonący miłością do Chrystusa, został na rozkaz cesarza Aureliana schwytany i okrutnie obity surowymi żyłami. Potem prefekt Antioch skazał go na jeszcze sroższe męczarnie. Gdy go wreszcie na rozkaz cesarza rzucono lwom na pożarcie i nie został przez nie naruszony, cięciem miecza katowskiego uzyskał wieniec chwały.

Martyrologium

Leon XIII, Encyklika Testem benevolentiae – O tzw. amerykanizmie (21)

Odrzucenie i potępienie amerykanizmu

Z tego co powiedzieliśmy, kochany Nasz Synu, wynika, że nie możemy pochwalić tych zasad, które wielu nazywa amerykanizmem. Jeżeli przez tę nazwę chcą wyrazić poszczególne przymioty ducha, zdobiące Wasz naród, jak inne zdobią inne narody, również jeżeli przez to chcą zaznaczyć ustrój waszych Stanów, wasze obyczaje i prawodawstwo, nie znajdujemy powodu do ich potępienia. Lecz jeżeli przez to mamy rozumieć, nie tylko uznanie, lecz nawet wychwalanie już wymienionych zasad, nie możemy wątpić, że bracia Nasi, biskupi amerykańscy, pierwsi, przed innymi, odrzucają i potępiają te zasady, jako ubliżające im samym i całemu ich narodowi. Inaczej dałoby się bowiem powód do przypuszczenia, że są między Wami i tacy, którzy żądają dla Ameryki innego Kościoła, niż ten, który się rozpowszechnił na całą ziemię.

Ex Silesia lux

Figura św. Jacka.
Jedyny święty Polak
na kolumnadzie Berniniego
na Placu św. Piotra w Rzymie.

Mówiono o św. Jacku i o bł. Czesławie: Ex Silesia lux – światło ze Śląska.
Przywołajmy tekst cenny.

Z dzieła Życie i cuda świętego Jacka, spisane przez Stanisława z Krakowa, lektora Zakonu Kaznodziejskiego, Wyd. L. Ćwikliński, MHP, IV, 1961, s. 841-894

„Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką”. Stwórca wszechświata na początku tworząc niebo i ziemię, pozostawił ciemności nad bezmiarem wód. I rzekł: „Niechaj się stanie światłość. I stała się światłość”. I w ten sposób Bóg oświecił świat. A to, co uczynił u początku, dokonał też i przez błogosławionego Jacka. On, niby promień nowego słońca, rozproszył w Polsce ciemności grzechu, a serca Polaków oświecił światłem wiary. Światło dzienne przynosi ulgę w cierpieniach, budzi śpiących, każe śpiewać ptakom, a dzikie zwierzęta zapędza do ich kryjówek. Tak i święty Jacek, wysłany do Polski przez błogosławionego Dominika, wyzwolił Polaków z występków, obudził ich z uśpienia, skierował ku niebu i oswobodził z władzy szatana.
Imię Jacek wywodzi się ze słowa hiacynt, które oznacza zarówno kwiat, jak i szlachetny kamień. Oba te znaczenia dobrze się odnoszą do błogosławionego Jacka. Hiacynt bowiem jest rośliną o purpurowym kwiecie, Jacek zaś był w pokorze serca jak roślinka, co nie wystrzela wysoko w górę, był jak kwiat czysty i zdobny dobrowolnym ubóstwem. A szlachetny kamień tej samej nazwy, o blasku czerwieni, jest podobny do złota i jak złoto trwały. Tak i błogosławiony Jacek jaśniał światłością życia i głoszeniem Ewangelii, niezłomny w szerzeniu katolickiej wiary. Tak więc się tłumaczy znaczenie tego imienia.
Błogosławiony Jacek surowość życia przejął jak ze źródła od świętego Dominika. Odznaczał się bowiem pokorą serca, dziewiczą czystością, gorącą miłością Boga i bliźnich; była ona tak wielka, że widok strapionych i płaczących wyciskał z jego oczu strumienie łez i z płaczem błagał dla nich o zmiłowanie Boże. Miał zwyczaj spędzać noce w kościele i rzadko kiedy udawał się na spoczynek, a zmęczony czuwaniem, kładł się na kamieniu przed ołtarzem lub na ziemi i tak odpoczywał, a ciało swoje co noc aż do krwi chłostał. W piątki oraz w wigilie błogosławionej Dziewicy i Apostołów pościł o chlebie i wodzie, a wszystkie chwile swojego życia Bogu poświęcał. Zawsze bowiem oddawał się czy to nauce, czy głoszeniu słowa Bożego, czy słuchaniu spowiedzi, czy modlitwie lub też nawiedzaniu chorych i tak słowem i przykładem budował bliźnich.
W przeddzień uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny święty Jacek modlił się przed Jej ołtarzem w kościele swojego zakonu w Krakowie i gdy tak we łzach i modlitewnym uniesieniu rozważał Jej radosne i cudowne Wniebowzięcie, ujrzał wielkie światło spływające na ołtarz. Zbliżyła się do niego błogosławiona Dziewica i rzekła: „Synu mój, Jacku, raduj się, albowiem twoje modlitwy miłe są mojemu Synowi i Zbawicielowi i o cokolwiek będziesz prosił za moją przyczyną, to otrzymasz”. To rzekłszy, wśród świateł i chórów anielskich odeszła do nieba. A święty mąż Jacek, pocieszony tym objawieniem, z ufnością wypraszał u Boga to, czego pragnął.

ILG

Leon XIII, Encyklika Testem benevolentiae – O tzw. amerykanizmie (20)

Nowe sposoby nawracania innowierców

W końcu, by się nie rozwlekać, powiadają, że należy zaniechać dróg i sposobów, jakich katolicy używali dotąd w celu nawrócenia innowierców, i doradzają użyć nowych. Co do tego, dosyć zauważyć, kochany Nasz Synu, że nie jest mądrym wyrzekać się środka wypróbowanego długim doświadczeniem, a nadto zaleconego dokumentami apostolskimi. Ze słów Bożych wiemy, że „każdy powinien pracować nad zbawieniem bliźniego w porządku i miejscu, jakie kto otrzymał”. Wierni wypełniają pożytecznie obowiązek ten, przez Boga na nich włożony, nieskazitelnością życia, pełnieniem uczynków miłości chrześcijańskiej i gorącą a wytrwałą modlitwą do Boga. Co zaś do członków duchowieństwa, wypełnią ten obowiązek umiejętnie głosząc Ewangelię, poważnym i uroczystym odbywaniem nabożeństw, przede wszystkim zaś ujawniając w sobie doktryny i zasady, które apostoł zalecał Tytusowi i Tymoteuszowi.
Co się zaś tyczy rozmaitych sposobów głoszenia słowa Bożego, jeżeli się kiedy wyda stosowniejszym przemawiać do innowierców nie w kościele, lecz w jakim odpowiednim prywatnym lokalu, nie aby dysputować, lecz po przyjacielsku porozumieć się, nie jest to rzeczą naganną; pod warunkiem jednak, że będą do tego wyznaczone władzą biskupów osoby, które dały dowody swej wiedzy i cnotliwości. Sądzimy bowiem, że między wami jest wielu takich, których z dala od katolicyzmu trzyma bardziej nieświadomość niż zła wola, a takich łatwiej do owczarni Chrystusa nawrócić, wskazując im prawdę w prosty i przyjacielski sposób.

„Kto nie postępuje, cofa się”

Początkujący, który nie stanie się – jak powinien – postępującym, wypaczy się lub pozostanie duszą zapóźnioną, oziębłą, jakby karłem duchowym: «Kto nie postępuje, cofa się» – często powtarzają Ojcowie, a zwłaszcza św. Bernard („Nolle profícere, defícere est”). Nie chcieć stawać się lepszym, to cofać się, podczas gdy dążyć stale do doskonałości, to jakby już ją posiadać.
O. Réginald Garrigou-Lagrange OP, Trzy okresy życia wewnętrznego wstępem do życia w niebie