O Janie Bosko, ojcze nasz

O Janie Bosko

O Janie Bosko, ojcze nasz,
Do ciebie wznosim pienie,
Roztocz nad nami swoją straż,
Zlej na nas łask strumienie.

Ref. O Janie Bosko, racz dziś nam
Być stróżem i aniołem,
Byśmy do rajskich niebios bram
Wnijść mogli z tobą społem.

2. Gdy pośród świata grzech i brud
Niewinne dusze kala,
Niech widok twych świetlanych cnót
W czystości nas utrwala.

Ref. O Janie Bosko …

3. My naśladować chcemy cię
W twej niezachwianej wierze,
Myślą do Nieba wznosić się
I służyć Bogu szczerze.

Ref. O Janie Bosko …

4. Miłość ku Bogu, jakąś miał,
I do cierpiących ludzi
Niech w naszych sercach,
Bóg by dał, Miłości płomień zbudzi.

Ref. O Janie Bosko …

5. Tyś miał nadzieję w Boską moc
I w złej i w dobrej chwili,
Spraw, byśmy w czarną zwątpień noc
O Bogu nie zwątpili.

Ref. O Janie Bosko …

6. Do pracy nad zbawieniem dusz
Daj zapał niespożyty,
Przez krzyże, trud i grozę burz
Wiedź na świętości szczyty.

Ref. O Janie Bosko …

Pius XI, Encyklika Casti connubii (15)

Fałszywe zapatrywania

A ponieważ, by podstępów wrogich uniknąć, trzeba je wpierw poznać, i ponieważ pożyteczną jest rzeczą na sidła te nieostrożnym zwrócić uwagę, chociaż wolelibyśmy haniebnych tych występków nie dotykać „jak przystoi świętym” (Ef 5, 3), nie możemy ich pominąć zupełnie milczeniem ze względu na dobro dusz i ich zbawienie.
Rozpocznijmy od źródeł zgubnych tych zapatrywań. Główny ich błąd polega na tym, że uważają małżeństwo za wymysł ludzki, nie za instytucję przez Stwórcę natury powołaną do bytu, a przez Chrystusa Pana podniesioną do godności prawdziwego Sakramentu. W przyrodzie i jej prawach, tak mówią jedni, nie można się doszukać ani śladu małżeństwa; istnieje tam tylko zdolność rozrodcza i gwałtowny popęd, wyrywający się nieprzeparcie do zadowolenia owej siły. Inni zaś przyznają, że w naturze ludzkiej drzemią jakieś zaczątki, jakby zarodki prawdziwego małżeństwa, bez niego bowiem, bez takiego trwałego węzła, jednoczącego ludzi, i godność małżonków byłaby na szwank narażona, i również naturalny cel jego: zrodzenie i wychowanie potomstwa. Niemniej i oni utrzymują, że małżeństwo samo, ponieważ poza owe zarodki wykracza, wynalazkiem jest ludzkim, dokonanym pod wpływem rozmaitych przyczyn, i wynikiem jedynie woli ludzkiej.

Jakżeż oni wszyscy błądzą! Jakże haniebnie uchybiają uczciwości! Wynika to już z wywodów Naszych w piśmie Naszym niniejszym o początku i o istocie małżeństwa, o jego celach i dobrach. Ponadto niesłychana szkodliwość tych wymysłów uwidacznia się już z wniosków, wysnutych przez samych zwolenników owych zasad. Twierdzą bowiem, że prawa, obrzędy, obyczaje, określające małżeństwo, wywodząc się jedynie z woli ludzkiej, jej też jedynie podlegają. Stąd można je i powinno się ustanawiać, zmieniać i znosić według ludzkiego upodobania i według zmiennych zapatrywań czasu. Popęd płciowy natomiast, ponieważ złożony jest w samej naturze, ograniczony być nie może i prawa jego sięgają poza małżeństwo; może przeto działać już to w małżeństwie, już to poza nim, choćby z pominięciem jego celów, jakoby nierząd kobiet lekkich obyczajów niemal tymi samymi mógł się cieszyć prawami, jak czyste macierzyństwo prawej małżonki.
Z takich to wychodząc zasad, posunęli się niektórzy tak daleko, że wymyślili nowe sposoby współżycia, odpowiadające rzekomo wymaganiom umysłowości i doby współczesnej. Mają to być nowe formy małżeństwa, mianowicie: małżeństwo terminowe, próbne, koleżeńskie. Przywłaszczają one sobie wszelkie prawa i przywileje małżeństwa, nie wiążąc się jednak węzłem nierozerwalnym i unikając potomstwa, chyba, że obie strony później swoje współżycie zamieniają w prawowite małżeństwo.
Nie brak i takich, którzy usilnie zabiegają o uzyskanie sankcji prawnej dla tych potwornych wymysłów, a przynajmniej o uwzględnienie ich w ustroju społecznym. Nie przychodzi im, zdaje się, nawet na myśl, że w dążeniach tych nie wyczuwa się tej nowszej tak zachwalanej kultury, że jest to raczej niewysłowione zepsucie, strącające narody kulturalne na barbarzyński poziom jakichś tam szczepów pierwotnych.

Droga Krzyżowa w piątki

A kto nie bierze krzyża swego i nie naśladuje Mnie, nie jest Mnie godzien (Mt 10, 38).
Mówił zaś do wszystkich: Jeśli kto chce iść za Mną, niech zaprze samego siebie, a weźmie krzyż swój na każdy dzień, i niech idzie za Mną (Łk 9, 23).

Mała jest liczba miłośników Krzyża. Wielu jest takich, którzy swojego krzyża nieść nie chcą. Nie idą za Chrystusem. Szukają przyjemności i sumienie mają zakłamane, wypierają prawdę o swoich własnych grzechach, nieraz grzechach śmiertelnych. Są na szerokiej drodze do potępienia, do piekła. A Pan Jezus woła:

Jeśli pokutować nie będziecie, wszyscy podobnie zginiecie (Łk 13, 3).

Piątek jest dniem pokutnym, upamiętniającym zbawczą Mękę i Śmierć na Krzyżu Pana naszego Jezusa Chrystusa. Zachowujemy post jakościowy, czyli powstrzymujemy się od pokarmów mięsnych. Rozważamy tajemnice bolesne Różańca.
Czyńmy poważny, uczciwy rachunek sumienia i porządkujmy swoje życie w pełni, według Bożych wymagań, a nie według swojego liberalnego – a więc fałszywie ukształtowanego – sumienia.

W każdy piątek oratorium jest otwarte jeszcze pół godziny po Różańcu, aby dać wiernym możliwość odprawienia – prywatnie, w ciszy – Drogi Krzyżowej. Przybywajmy, aby przechodząc od stacji do stacji, z miłością i wdzięcznością rozważać tajemnice Męki Pańskiej, zbliżać się do Prawdy, czynić dobre postanowienia – prawdziwie porządkujące nasze życie – i pokutować za swoje grzechy!

Pius XI, Encyklika Casti connubii (14)

II. PONIŻENIE MAŁŻEŃSTWA

Im chętniej rozważaliśmy niezmierną godność nieskalanego związku małżeńskiego, Wielebni Bracia, tym boleśniej przychodzi Nam patrzeć na poniżenie i powszechne sponiewieranie, jakiego w obecnych zwłaszcza czasach związek ten nieraz doznaje.
Już bowiem nie pokątnie tylko, w skrytości, lecz publicznie, z bezwstydną szczerością depcze i ośmiesza się świętość małżeństwa: żywym słowem, drukiem, w teatrach, romansach, miłosnych powieściach i satyrach, kinach, wykładach radiowych, wszelkimi w ogóle nowoczesnymi wynalazkami. Rozwody, cudzołóstwa, przeróżne występki wychwala się lub przedstawia tak nęcąco, jakby w nich grzesznego ani hańbiącego nic nie było. Ukazują się wydawnictwa, zachwalane jako naukowe, w rzeczy samej jednakże przybrane tylko w pozory naukowości, aby tym łatwiej zdobyć zaufanie czytelników. Głoszone w nich zasady podaje się za wyniki współczesnej nauki, i to nauki starającej się o ustalenie samej tylko prawdy, a odrzucającej przestarzałe przodków przesądy. Wśród tych staroświeckich zapatrywań odrzuca ona i usuwa tradycyjne zasady chrześcijańskie o małżeństwie.
Takie poglądy zaszczepia się ludziom wszelkich warstw: bogatym i ubogim, robotnikom i pracodawcom, wykształconym i prostaczkom, samotnym i małżonkom, pobożnym i bezbożnym, dorosłym i młodzieży; dla niej sidła te szczególne są groźne, gdyż łatwiej daje się ułowić.
Nie wszyscy wszakże zwolennicy tych nowoczesnych zapatrywań posuwają się do ostatecznych krańców rozwydrzonej zmysłowości. Niektórzy stają niejako w pół drogi, sądząc, że choć w kilku punktach prawa Bożego i przyrodzonego należy poglądom współczesnym poczynić ustępstwa. Ale i oni są mniej lub więcej świadomymi wysłannikami owego wroga, który zawsze usiłuje nasiać kąkolu wśród pszenicy (por. Mt 13, 25). My zaś, ustanowieni przez Ojca rodziny stróżami roli, obarczeni świętym obowiązkiem czuwania, by dobre ziarno nie zanikało wśród chwastów, przejmujemy się do głębi serca słowami, przez Ducha Świętego skierowanymi do Nas, słowami, którymi św. Paweł upominał umiłowanego Tymoteusza: „głoś słowo, nalegaj w porę, nie w porę; przekonywaj, proś, karć z wszelką cierpliwością i nauką (…). Ty jednak czuwaj we wszystkim, pracuj, sprawuj dzieło ewangelisty, posługiwanie twoje wypełniaj” (2 Tm 4, 2. 5).

Humánitas Christiána

Św. Paweł Apostoł pisał: „Staramy się bowiem o dobro nie tylko przed Bogiem, ale także przed ludźmi” (2 Kor 8, 21). Przykładem jest św. Franciszek Salezy, łagodny biskup z Genewy. W swoich pismach i we własnym postępowaniu odznaczał się miłością Boga i miłością bliźniego. Często podkreślał ważność praktykowania cnót regulujących odniesienia do człowieka, do bliźnich.
Do tego świętego Biskupa można odnieść słowa św. Pawła Apostoła: „Nie dajemy nikomu żadnego zgorszenia, aby nie ganiono posługiwania naszego, ale we wszystkim okazujemy się jako słudzy Boży w wielkiej cierpliwości” (2 Kor 6, 3-4).
Humánitas Christiána – „ludzkość”, człowieczeństwo chrześcijańskie. Wzorem jest Pan nasz Jezus Chrystus, o którym czytamy w Atanazjańskim wyznaniu wiary: perfectus Deus, perfectus homo – doskonały Bóg, doskonały człowiek.

Za wzorem Pana naszego Jezusa Chrystusa, za wzorem św. Pawła Apostoła, za wzorem św. Franciszka Salezego, starajmy się o dobro nie tylko przed Bogiem, ale także przed ludźmi.

„Tak niechaj świeci światłość wasza przed ludźmi, aby widzieli uczynki wasze dobre i chwalili Ojca waszego, który jest w niebiosach” (Mt 5, 16).

Pius XI, Encyklika Casti connubii (13)

b. Małżeństwo jako sakrament

Poza nierozerwalnością węzła zawiera jednak dobro sakramentu jeszcze daleko szlachetniejszej wartości, oznaczone trafnie słowem Sakrament. Dla chrześcijan słowo to nie jest pustym i próżnym tylko dźwiękiem, gdyż Chrystus Pan, Sakramentów ustanowiciel i dokonawca, wyniósł małżeństwo wiernych swoich wyznawców do prawdziwego i istotnego Sakramentu Nowego Zakonu, uczynił je znakiem i źródłem osobnej łaski wewnętrznej, przez którą udoskonalił miłość przyrodzoną, wzmocnił jedność nierozerwalną i małżonków uświęcił (Conc. Trid., sess. XXIV).
A ponieważ Chrystus ważną umowę małżeńską pomiędzy wiernymi uczynił znakiem łaski, istota Sakramentu z chrześcijańskim małżeństwem tak ściśle jest złączona, że nie może być pomiędzy wiernymi prawdziwego małżeństwa, by nie było tym samym sakramentem (C.I.C. 1012).
Jeżeli więc wierni szczerym sercem zawrą taką umowę małżeńską, otwierają sobie skarbnicę łask, z której czerpią siły nadprzyrodzone do wiernego, świętego i wytrwałego wykonywania obowiązków i zadań swych aż do śmierci.
Sakrament ten bowiem nie tylko pomnaża w tych, którzy łasce nie stawiają przeszkody, czynnik trwały życia nadprzyrodzonego, to jest łaskę uświęcającą, lecz osobne jeszcze dodaje dary, dobre natchnienia, zarodki łaski, pomnaża i doskonali siły przyrodzone, tak że małżonkowie nie tylko rozumieją głęboko całą doniosłość stanu małżeńskiego, jego obowiązki i jego cele, lecz skosztowawszy w duszy ich słodyczy, szczerze się do nich skłonią, skutecznie ich zapragną i w czyn obrócą, zwłaszcza, że Sakrament daje im prawo do wzmocnienia się przez łaskę uczynkową, którą uzyskać mogą, ilekroć potrzebować jej będą do wykonania obowiązków swego stanu.
Ponieważ jednak w porządku nadprzyrodzonym działania Opatrzności Bożej obowiązuje prawo, że ludzie z Sakramentów przyjmowanych po uzyskaniu rozumu nie dostępują pełnych owoców, jeżeli nie odpowiadają łasce, współdziałając z nią, pozostaje łaska sakramentalna małżeństwa często talentem nieużytecznym, zakopanym w ziemi, o ile małżonkowie nie używają sił nadprzyrodzonych i nie pielęgnują ziaren łaski, złożonych w ich sercu i nie doprowadzają ich do rozkwitu. Jeżeli jednak, czyniąc co w ich siłach, okażą że z łaską chcą współpracować, zdołają znosić ciężary swego stanu i wykonać obowiązki jego i zostaną wielkim tym Sakramentem wzmocnieni, uświęceni i jakoby przemienieni. Jak bowiem według nauki św. Augustyna przeznacza i wspiera się człowieka przez Chrzest i Kapłaństwo, czy to do życia chrześcijańskiego, czy też do spełniania czynności kapłańskich, i nie pozostawia się go nigdy bez łaski sakramentalnej, tak samo prawie (lubo nie na podstawie charakteru sakramentalnego) nie mogą wierni, raz węzłem małżeńskim złączeni, nigdy być pozbawieni pomocy i węzła tego Sakramentu. Przeciwnie, noszą, jak uczy tenże sam św. Doktor, na sobie ten węzeł święty, chociażby się stali cudzołożnikami, jednak wtedy już nie jako znak chwalebnej łaski, lecz jako znak zbrodni, tak jak dusza odrzucona, odchodząc od godów połączenia z Chrystusem, nawet po utracie wiary, nie traci znaku sakramentalnego, który otrzymała w kąpieli odrodzenia (Św. Augustyn, De nupt. et concup., I, cap. 10).
Małżonkowie zaś, złotym węzłem Sakramentu nie w okowy okuci, lecz przyozdobieni, nie ubezwładnieni, lecz wzmocnieni, niech wszystkimi siłami do tego dążą, by małżeństwo ich nie tylko przez moc i znaczenie Sakramentu, lecz też przez usposobienie ich i cnotliwe życie było i pozostało na zawsze żywym obrazem bardzo owocnego związku Chrystusa z Kościołem, który jest czcigodną tajemnicą mistyczną miłości najdoskonalszej.
Jeżeli się to wszystko, Bracia Czcigodni, z baczną uwagą i żywą wiarą rozważy, jeżeli się rzuci snop światła nadprzyrodzonego na te szczytne dobra małżeństwa, na potomstwo, wierność małżeńską i sakrament, trzeba z głębi duszy podziwiać mądrość i dobroć Boga, który przede wszystkim przez czyste zjednoczenie małżeńskie tak nad wyraz wiele uczynił i dla godności oraz szczęśliwości małżonków, i dla utrzymania rozmnożenia rodzaju ludzkiego.

Św. Józefie, wspieraj nas w walce przeciw szatanowi!

Św. Józefie, wspieraj nas w walce przeciw szatanowi i wszystkim sprawom jego!
Ks. W. Mrowiński T.J., Miesiąc marzec

W każdą środę modlimy się do św. Józefa, który patronuje naszemu duszpasterstwu. Po Mszy Świętej w środy prosimy szczególnie za Kościół święty, za Stolicę Apostolską, za katolickie duchowieństwo, o powszechny powrót ortodoksji katolickiej, za katolickie duszpasterstwa, szkoły i inne dzieła katolickie, o nawrócenie grzeszników, o pomoc dla kuszonych, za chorych, za konających, o pokój na świecie, za naszą Ojczyznę, za rodziców, wychowawców, nauczycieli, młodzież i dzieci, o obfite owoce duchowe naszego duszpasterstwa, za jego dobroczyńców i ofiarodawców, za nasze rodziny oraz w naszych osobistych intencjach, które możemy składać w pojemniku przy tablicy ogłoszeń.