Absurdalność poniżenia życia zakonnego
Co zaś do tego co dodają, że życie zakonne albo bardzo mało, albo wcale nie przyniosło pożytku Kościołowi, jest to nie tylko ubliżające zakonom, lecz nadto zdanie to jest tak błędne, że nikt, znający dzieje Kościoła, nie może go podzielać. Same wasze Stany Zjednoczone czyż nie od wychowawców zakonów otrzymały początki jednocześnie wiary i cywilizacji? Jednemu z nich, co się wam chwali, niedawno postanowiliście wznieść pomnik. A i obecnie, w naszych czasach, jak ochoczą i jak owocną dla życia katolickiego działalność rozwijają zakony, gdziekolwiek są. Jak liczni są ci, którzy głoszą Ewangelię w nieznanych krajach i rozszerzają granice ludzkości; a czynią to kosztem największych wysiłków i największych niebezpieczeństw! Duchowieństwu zakonnemu, nie mniej jak świeckiemu, zawdzięczają ludy dzielnych głosicieli słowa Bożego, kierowników sumienia, młodzież nauczycieli, a Kościół wzór wszelkiej świętości. Należne są pochwały bez różnicy i tym, co się poświęcają życiu czynnemu, jak i tym, którzy, zamiłowani w samotności, oddali się modlitwie i umartwieniu. Jak wielką usługę oddawali i oddają ludzkości wiedzą ci, co wiedzą jaką potęgę do przejednania i zjednania Boga ma „ustawiczna prośba sprawiedliwego” (Jk 5, 16), tym bardziej kiedy jest połączona z umartwieniem ciała.
Jeżeli by się znaleźli tacy, co by chcieli pędzić życie wspólne, nie wiążąc się jednak ślubami zakonnymi, mogą to uczynić; podobny związek nie jest nowym i w oczach Kościoła nagannym. Powinni jednak baczyć, aby go nie przedkładać nad stan zakonny, ponieważ w naszych czasach, bardziej niż dawniej, ludzie są skłonni do dogadzania rozkoszom ciała, trzeba tym bardziej poważać tych, co opuściwszy wszystko, poszli za Chrystusem.
