Spowiedź

Do spowiedzi należy się dobrze przygotować!

Spowiedź należy odprawić starannie, dokładnie wypełniając pięć warunków dobrej spowiedzi:

1. Rachunek sumienia,
2. Żal za grzechy,
3. Mocne postanowienie poprawy,
4. Szczera spowiedź, czyli wyznanie grzechów,
5. Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu.

Jeśli chodzi o drugi warunek – żal za grzechy – czytajmy więcej tutaj

Jeśli chodzi o czwarty warunek – szczera spowiedź, czyli wyznanie grzechów – jasno mówimy w konfesjonale, o jaki grzech chodziło, podajemy ważniejsze okoliczności popełnionego grzechu oraz LICZBĘ GRZECHÓW. – więcej

Św. Teresa z Avili wołała do kapłanów: „Kaznodzieje moi, prawcie kazania, a prawcie je przeciw niegodnym spowiedziom, albowiem wskutek złych spowiedzi więcej niż połowa chrześcijan idzie na potępienie”!

Ta książka – zawierająca w zwartej formie przypomnienie istotnych wymogów Sakramentu Pokuty – pomogła już niejednej duszy. Niech pomoże i nam w dobrym przygotowaniu i solidnym odprawieniu spowiedzi. Polecajmy ją także innym – w trosce o zbawienie ich duszy! – więcej

okladka_W_Blasku_Milosierdzia_V1 (002)

Posłuszeństwo katolickie

Posługując się niekatolickim rozumieniem posłuszeństwa, przez ostatnie kilkadziesiąt lat zniszczono już wiele – w  zakresie doktryny, kultu, moralności i obyczaju. Powiedzmy jasno: ponad autorytet Pana Boga postawiono rozporządzenia ludzkie. To jest wielki grzech i nieposłuszeństwo Bogu. Człowiek nie jest Bogiem.
Dusze, które w czasach zamętu powszechnego starają dochować wierności odwiecznemu katolickiemu depozytowi wiary, są w niejednym kontekście traktowane jako persona non grata – dezawuowane, krytykowane, marginalizowane, zamilczane, dyscyplinowane, karane. Wywiera się naciski, by złamać ich sumienia.
Jest także zjawisko wpędzania w poczucie winy dusz (rzekomo nieposłusznych), które pragną dochować wierności odwiecznemu katolickiemu depozytowi wiary – w zakresie doktryny, kultu i moralności.

Tu i ówdzie wydaje się książki i multiplikuje się po internetach przykłady posłuszeństwa pewnych dusz, ukazując je jako bezdyskusyjne wzory do naśladowania. Trzeba tu sprecyzować przynajmniej trzy kwestie.
Po pierwsze. Kościół Katolicki nigdy nie stawiał pojedynczych dusz jako wzór do naśladowania dla wszystkich, w każdym detalu. Każda dusza ma swoją drogę świętości. Pan Bóg w prowadzeniu dusz nie postępuje sztampowo. To, co w danej kwestii dla jednych dusz jest ścisłym obowiązkiem – by zachowały wierność łasce – nie musi być obligatoryjnym wzorem dla innych.
Po drugie. Kościół Katolicki nigdy nie nauczał, że należy być posłusznym czemukolwiek, co jest odejściem, zniekształceniem i zdradą katolickiego depozytu wiary – zwłaszcza w aspekcie doktryny, kultu i moralności.
Po trzecie. Dusza, która jasno widzi, jaka jest obiektywna prawda (katolicki depozyt wiary), ma obowiązek iść za poznaną prawdą, bez względu na ludzkie uzurpacje, próbujące zaingerować w życie takiej duszy. Nawet w świeckich kontekstach istnieje tzw. klauzula sumienia. A cóż dopiero mówić, gdy bierzemy pod uwagę kontekst katolickiej wiary! Obiektywna motywacja posłuszeństwa Bogu jest wymogiem niezbywalnym: Pan Bóg JEST i Jemu należne jest posłuszeństwo.
Katolickie posłuszeństwo nie jest posłuszeństwem bezrozumnym, ślepym, talmudycznym, turańskim, komsomolskim.
Posłuszeństwo katolickie jako cnota moralna, jest cnotą podporządkowaną cnotom teologicznym: wierze, nadziei i miłości.
Posłuszeństwo katolickie jest na usługach wiary katolickiej, odwiecznie przekazywanej przez Kościół Katolicki.
Posłuszeństwo katolickie ma prowadzić do rozkwitu duszy katolickiej w wierności katolickiemu odwiecznemu depozytowi wiary i do ukazania Kościoła Katolickiego jako pięknej i wiernej Chrystusowi Oblubienicy.

Jest świętym OBOWIĄZKIEM katolika SPRZECIWIAĆ SIĘ wszystkiemu, co jest odejściem od katolickiego depozytu wiary. Czas się budzić! – więcej

Z ksiąg Sentencji św. Izydora, biskupa (księga 3, 8-10)

Oczyszczamy się modlitwami, dokształcamy czytaniem; jedno i drugie jest dobre, jeśli można sobie na to pozwolić równocześnie; jeżeli nie, to lepiej modlić się, niż czytać.
Kto chce być zawsze z Bogiem, powinien często modlić się i czytać. Albowiem, kiedy modlimy się, rozmawiamy z samym Bogiem, kiedy natomiast czytamy, Bóg mówi z nami.
Wszelki postęp ma swój początek w czytaniu i rozważaniu. To, czego nie wiemy, poznajemy z lektury, to zaś, czego nauczyliśmy się, utrwalamy w pamięci przez rozważanie.
Czytanie ksiąg świętych przynosi podwójną korzyść: wyrabia zdolność umysłu do pojmowania oraz odwraca człowieka od marności światowych i prowadzi do umiłowania Boga.
Przy czytaniu należy zwrócić uwagę na dwie sprawy: najpierw, jak Pismo święte jest rozumiane, a następnie, jaka wynika z niego korzyść lub jaką ma powagę. Wtedy bowiem każdy będzie otwarty na rozumienie tego, co czyta, a poza tym będzie zdolny do przekazania zdobytych wiadomości.
Gorliwy czytelnik będzie chętniejszy do wprowadzenia w życie tego, co przeczytał, niż do zdobycia wiadomości. Mniejsza jest bowiem kara za to, że się nie zna tego, czego się pragnie, niż za niewypełnienie tego, co się poznało. Podobnie jak czytając pragniemy się czegoś dowiedzieć, tak wiedząc, że to, co przeczytaliśmy jest słuszne, powinniśmy wprowadzić w czyn.
Sens Pisma świętego można poznać tylko po nawiązaniu z nim zażyłości przez czytanie, stosownie do tego, co jest napisane: „Ceń mądrość, a czcią cię otoczy, okryje cię sławą, gdy ją posiądziesz”.
Im bardziej ktoś wnika w słowa Pisma świętego, tym głębsze zdobywa z nich zrozumienie, tak jak ziemia, która im lepiej jest uprawiana, tym obfitsze przynosi owoce.
Są ludzie, którzy posiadają łatwość pojmowania, ale zaniedbują czytanie, przez co gardzą tym, czego mogli się dowiedzieć przez lekturę. Inni natomiast odznaczają się miłością do wiedzy, ale przeszkadza im tępota umysłu; ci jednak przez wytrwałą lekturę dowiadują się o tym, czego z powodu lenistwa nie wiedzą bardzo zdolni.
O ile ten, kto powolny jest w przyswajaniu sobie wiadomości, otrzymuje nagrodę stosownie do swej dobrej woli i włożonego wysiłku, to ów, kto otrzymane od Boga zdolności marnuje, skazuje się na potępienie, ponieważ gardzi darem, który otrzymał i grzeszy lenistwem.
Bez pomocy łaski, chociaż wiedza dochodzi do uszu, nigdy nie dociera do serca; wprawdzie dźwięczy na zewnątrz, ale niczego nie osiągnie wewnątrz. Słowo Boże, które dotarło do uszu, wtedy dopiero dociera do głębin serca, kiedy Boża łaska porusza wewnątrz duszę, aby je zrozumiała.

(Liturgia Godzin, t. II, Pallottinum).

Pilna troska

Vos ígitur, fratres, veheménter exhórtor, ut prudénter diligentérque animárum vestrárum salúti óperam detis. Mors certa, brevis vita, quae sicut fumus evanéscit.

„Natomiast was, bracia, gorąco zachęcam, abyście roztropnie i pilnie troszczyli się o zbawienie waszych dusz. Śmierć jest pewna, życie krótkie, znika ono jak dym” (Św. Franciszek z Pauli).