Postarajmy się dobrze przyswoić tę maryjną antyfonę. Śpiewamy głosem naturalnym, nie krzykliwie (ale też nie półgłosem), lecz wyraziście, pewnie i płynnie. Słuchamy siebie nawzajem i nie dominujemy swoim głosem nad innymi, lecz staramy się śpiewać jednolicie i równo, jakby śpiewał jeden kantor.
Zwróćmy uwagę na sam początek – pierwszy dźwięk jest przedłużony(!), więc nie wchodzimy od razu na kolejne wyższe dźwięki, lecz pierwszy dźwięk przetrzymujemy. Początkową samogłoskę „a” śpiewamy aż na pięciu dźwiękach: pierwszy przedłużony i następne cztery płynnie wznoszące się.
Chorał gregoriański, do którego należy powyższa antyfona, jest monodią, nie dorabiamy zatem żadnego drugiego głosu.
Co do zakończenia: kończąc śpiew, lekko ściszamy i nieco zwalniamy.