Potocznie mówi się, że ktoś jest pobożny, jeśli się wiele modli. Dopiero co przytoczona fraszka biskupa Krasickiego Dewotka ironicznie demaskuje taką jednostronną koncepcję „pobożności”.
Prawdziwa pobożność dotyczy nie tylko ukierunkowania duszy ku Bogu, ale także ku ludziom – po Bożemu.
Czytamy w katechizmie:
Na czym polega dar pobożności?
Polega na takiej stałej dyspozycji woli, sprawiającej, że człowiek jest władny przyjąć bezpośrednie i osobiste działanie Ducha Świętego, przysposabiające go do obcowania z Bogiem – przy pomocy największych tajemnic Jego Boskiego życia – jako z troskliwym Ojcem, którego on po synowsku czci, słucha i służy mu. Ponadto ten dar przysposabia człowieka do takiego obcowania w relacjach zewnętrznych ze wszystkimi ludźmi i wszystkimi innymi stworzeniami rozumnymi, które odpowiada nadprzyrodzonemu dobru Boga i które wszystkie byty rozumne jednoczy z Bogiem jako Ojcem wielkiej Bożej rodziny (z. 121, a. 1).
Czy należy mowić, że dar pobożności jest najdoskonalszym przypieczętowaniem relacji zewnętrznych, jakie ludzie mogą lub powinni mieć wobec siebie lub wobec Boga?
Tak, dar pobożności jest najdoskonalszym przypieczętowaniem relacji zewnętrznych, jakie ludzie mogą lub powinni mieć wobec siebie lub wobec Boga. Jest ukoronowaniem cnoty sprawiedliwości i wszystkich cnót jej pokrewnych. Jeśli całe działanie człowieka pozostawałoby pod wpływem tego daru, to odpowiadałoby w doskonały sposób na poruszenia i działania Ducha Świętego, a wtedy życie ludzi na ziemi stałoby się obcowaniem wielkiej Bożej rodziny i przedsmakiem życia wybranych w niebie.
Tomasz Pegues OP, Katechizm według Summy Teologicznej św. Tomasza z Akwinu