Wielkoduszność w praktyce

Zważywszy na pogmatwane od kilkudziesięciu lat okoliczności, powinniśmy zachować w sercu wielkoduszną dyspozycyjność – gotowość do przemierzania dalekich dystansów, aby dotrzeć na katolicką Mszę Świętą i aby wyspowiadać się u kapłana nieskazitelnej katolickiej ortodoksji doktrynalnej.
Dla spraw najświętszych nie należy szczędzić czasu i trudu.

Nasza praktyka codzienna: modlitwa i lektura

„Oczyszczamy się modlitwami, dokształcamy czytaniem; jedno i drugie jest dobre, jeśli można sobie na to pozwolić równocześnie; jeżeli nie, to lepiej modlić się, niż czytać.
Kto chce być zawsze z Bogiem, powinien często modlić się i czytać. Albowiem, kiedy modlimy się, rozmawiamy z samym Bogiem, kiedy natomiast czytamy, Bóg mówi z nami.
Wszelki postęp ma swój początek w czytaniu i rozważaniu. To, czego nie wiemy, poznajemy z lektury, to zaś, czego nauczyliśmy się, utrwalamy w pamięci przez rozważanie.
Czytanie ksiąg świętych przynosi podwójną korzyść: wyrabia zdolność umysłu do pojmowania oraz odwraca człowieka od marności światowych i prowadzi do umiłowania Boga” (Księga Sentencji św. Izydora, biskupa).