
Spowiedź powinno się odbywać w wielkim duchu wiary, pamiętając, że spowiednik zastępuje Pana Jezusa: jest on sędzią, gdyż sakrament ten udziela się w formie sądu: Ego te absolvo…; jest on również ojcem duchownym i lekarzem, który życzliwe przepisuje lekarstwa, jeśli mu dobrze przedstawić swoją chorobę.
Nie wystarcza wobec tego oskarżenie mgliste, które nic nie powie spowiednikowi, jak np.: miałem roztargnienia na modlitwie. Trzeba się oskarżyć: byłem specjalnie roztargniony przez niedbalstwo w tym ćwiczeniu pobożnym, ponieważ przygotowałem się do niego źle, bez skupienia, lub ponieważ nie walczyłem z roztargnieniami pochodzącymi z drobnej urazy, z jakiegoś przywiązania zbyt uczuciowego, czy z ciekawości. Należy również przypomnieć powzięte postanowienia i powiedzieć, czy się je spełniło lepiej czy gorzej. Tym sposobem uniknie się rutyny i niedbalstwa.
Trzeba szczególnie pobudzać się do skruchy i do dobrych postanowień, które są koniecznym jej następstwem (…).
Czyż może być prawdziwszy i niezbędniejszy akt pokory, jak szczere wyznanie popełnionych błędów! Jest to lekarstwo na pychę, która jest korzeniem wszystkich grzechów (…).
Akt pokuty, którym jest skrucha, jest żalem za grzech, wyrzeczeniem się go, ponieważ nie podoba się on Bogu i oddala nas od Niego. Toteż dusza nawraca się, powraca do Pana, od którego odwróciła się przez grzech śmiertelny lub oddaliła przez grzech powszedni. Zbliża się i rzuca – jeśli tak można powiedzieć – z ufnością i miłością w ramiona miłosierdzia.
O. Réginald Garrigou-Lagrange OP, Trzy okresy życia wewnętrznego wstępem do życia w niebie