Powstrzymywanie się od niewłaściwej krytyki
Jak zatem muszą być Biskupi w administrowaniu swego urzędu połączeni ze Stolicą Apostolską, tak też muszą wszyscy inni, duchowni czy świeccy, zawsze działać i pracować w najściślejszym połączeniu ze swoimi Biskupami. Może się wprawdzie zdarzyć, że i w czynach Biskupów to lub owo nie zasługuje na pochwałę, a to lub owo ich zapatrywanie nie może ogólnego zyskać uznania, ale nawet i w takich wypadkach wierny katolik nie powinien rościć sobie pretensji do narzucania się na sędziego swego Biskupa – sędzią jego jest jedynie ten, którego Chrystus Pan owieczkom swym dał za Pasterza. Nikt nie powinien zapomnieć o owej głęboko rozumnej przestrodze Papieża Grzegorza Wielkiego, który pisze: „Niech pamiętają o tym podwładni, że gdyby nawet mieli dostrzec cokolwiek bądź nagannego w czynach swych przełożonych, to przecież nie wolno im swawolnie wydawać sądów o owych uczynkach. Bo choćby nawet i nie bez powodu mogli sarkać, to przecież tego rodzaju uroszczenie bardzo łatwo wieść by mogło do jeszcze większego zła. Niechaj pomni więc będą tego, że błędy i przewinienia przełożonych nie dają im bynajmniej prawa do podnoszenia przeciw nim buntu. Nawet i wtedy, gdyby mieli u nich dostrzec coś bardzo niegodziwego, to winni są w pokorze starać się jak najwięcej ich uniewinnić – a nigdy nie powinni odmawiać przełożonym posłuszeństwa i poszanowania, tak, jak tego żąda Bóg sam pod groźbą kary. Gdyby więc nawet czyny przełożonych wymagały przestrogi i nagany, to przecież języki poddanych winny się powstrzymywać od wszelkiego swawolnego a głośnego sądu” (Św. Grzegorz Wielki, Liber regulae pastoralis III, 4).