Leon XIII, Encyklika Humanum genus – O masonerii (26)

Wspólnota celów masonerii i komunistów

Zresztą wspomniane wyżej przewrotne błędy budzą największe obawy o byt państw samych. Jeśli bowiem usuniemy bojaźń Bożą i uszanowanie dla praw Bożych, jeśli powagę książąt zdepczemy, jeśli przyznamy i pochwalimy wolność buntu i rokoszy, jeśli żądze tłumu pozostawione będą bez żadnego innego hamulca prócz kary, to niezbędnym następstwem tego być muszą zupełne przewroty i zupełna ruina. Do takich właśnie zmian i przewrotów dążą świadomie i jawnie liczne sprzymierzone ze sobą tłumy komunistów i socjalistów, z którymi wspólności niechaj nie wypiera się sekta wolnomularzy, gdyż owszem popiera ona wielce ich zamiary, i pod niejednym względem te same, co oni, zasady wyznaje. Że zaś nie doszli natychmiast i nie wszędzie do krańcowych wyników, tego nie należy przypisywać doktrynie, ani dobrej woli, lecz najpierw Boskiej potędze religii, która zniweczoną być nie może, a potem zdrowszej części ludzkości, która opierając się niewoli tajnych stowarzyszeń, odpycha mężnie nierozsądne ich zamysły.

Etykieta

Bywają wypowiedzi fortunne. Dr hab. Katarzyna Kłosińska, przewodnicząca Rady Języka Polskiego, mówi:

Do księdza zwyczajowo zwracamy się „proszę księdza” i na użycie tej formy nie ma wpływu wyznanie (lub bezwyznaniowość) osoby mówiącej. Tytułowanie księdza panem uchodzi za niegrzeczne i może być odebrane jako sygnał, iż nie uznaje się statusu danego mężczyzny jako osoby duchownej.
msn

Do tego potrzeba koniecznie dodać miłość ufną i ufność miłosną w dobroć i miłosierdzie Boże

Jeśli ci się przez wrodzoną ułomność przytrafi, że coś zaniedbasz uczynić, coś powinien, albo przez niedostateczne czuwanie nad sobą powiesz coś nierozważnie, albo się zniecierpliwisz, czy też dopuścisz się obmowy, a przynajmniej chętnie jej będziesz słuchał, albo się poddasz ciekawości, podejrzliwości, lub innym podobnym uczuciom, i winy takiej dopuścisz się nie raz, ale często, i nawet bardzo często i to po formalnych i uroczystych postanowieniach większego czuwania nad sobą – niech cię jednak to wszystko wcale nie trwoży. Nie rozbieraj ze strachem tego, co się już stało, nie trap się tym, nie wyprowadzaj sobie takich wniosków, że już wszystko stracone, że się na nic nie zda twoja usilna praca nad sobą, że musisz iść chyba niewłaściwą drogą, bo byś przecież tak często po tyle razy na dzień nie upadał, że to dowód wielkiej słabości i niestałości przy tak silnych postanowieniach itp.
Wszystkie takie przypuszczenia rodzą tylko smutek i upadek na duchu, i tysiączne próżne obawy, które mogą przywieść duszę do rozpaczy, że już nigdy do wyższego stopnia doskonałości nie dojdzie i to z przyczyny własnej gnuśności i zbyt słabych postanowień.
Nieraz i to ci przyjdzie na myśl, że Panu Bogu służysz jakby na żarty, i będziesz się tego wstydził przed Bogiem, nie śmiejąc się doń zwrócić ani odezwać.
Ileż to nieraz czasu tracą takie skrupulatne dusze na próżnym przemyśliwaniu i rachowaniu się ze sobą: czy roztargnienia długo trwały? Jakiej natury był ten lub ów grzech? Czy wielki? Czy zupełne było przyzwolenie i dobrowolne w nim trwanie? Czy nie było przynajmniej życzenia, aby pokusa przyszła? Czy była gotowość natychmiastowego odparcia pokusy? Czy też nie było chęci, aby pokusa dłużej trwała? I te dusze skrupulatne im więcej nad tym rozmyślają, tym mniej same siebie rozumieją, w tym głębszy wpadają smutek. A potem jakież to zamieszanie i niepokój, gdy się do spowiedzi gotują! Po utracie czasu na bardzo długim rachunku sumienia przystępują nareszcie do konfesjonału, a po spowiedzi nie czują najmniejszej ulgi, ani uspokojenia. Zdaje im się, że nie wszystko wyznały, a przynajmniej, że niedostatecznie wyjaśniły każdą okoliczność. I tak żyją wiecznie nieszczęśliwe, znużone i zaniepokojone, żadnego nie czyniąc postępu i tracąc prawie całą zasługę. A dlaczego? Po prostu dlatego, że nie poznały swojej ułomności własnej i nie umieją się właściwie z Panem Bogiem obchodzić. Nie wiedzą, że choćby się kto dopuścił tego wszystkiego, cośmy tu już wymienili i wiele, wiele więcej, to jedno potem miłosne zwrócenie się do Boga więcej znaczy i więcej duszy pomoże, niż te wszystkie smutki, refleksje, badania i rachowania się z sumieniem, zwłaszcza w kwestii zwykłych, powszednich grzechów. A w razach nadzwyczajnych upadków, najroztropniej jest udać się o radę do jakiejś światłej osoby, a najlepiej do duchownego ojca swego.
Nie dość na tym. Ja się jeszcze dalej posuwam i twierdzę, że to miłosne i ufne nawrócenie do Boga, nie tylko w codziennych, powszednich grzechach praktykować mamy, ale i w ciężkich, jeśli Bóg dopuści, że w nie wpadniemy, choćby nie raz, ale często i nie z ułomności, ale ze złości. Bo i w takim razie skrucha i żal w tak zaniepokojonym i skrupulatnym sercu same nie podźwigną nigdy duszy i do doskonałości nie doprowadzą, ale do tego potrzeba koniecznie dodać ową miłość ufną i ufność miłosną w dobroć i miłosierdzie Boże. A to jest jeszcze niezbędniejsze dla tych, którzy nie tylko pragną wyjść ze stanu grzechowego, ale nadto dążą do cnoty i doskonałego zjednoczenia z Bogiem.
Ale to nie wszyscy rozumieją i tak zaraz na duchu upadają, że żadnej pociechy, ani jaśniejszej myśli nie przypuszczają nawet. A tak całe ich życie tylko litości jest godne, bo idą za własnymi urojeniami, a nie chcą przyjąć tej prawdziwej zdrowej nauki.
Św. Piotr z Alkantary, Pokój duszy

Leon XIII, Encyklika Humanum genus – O masonerii (25)

Absolutna równość, proklamowana przez komunistów i wolnomularzy, jest sprzeczna z naturą

Nikt też nie wątpi, iż wszyscy ludzie pomiędzy sobą są równi, zważywszy na wspólność pochodzenia i natury, ostateczny cel, który każdy ma osiągnąć, jak też prawa i obowiązki stąd wypływające. Atoli ponieważ zdolności wszystkich równymi być nie mogą, jeden od drugiego się różni pod względem władz cielesnych lub umysłowych, ponieważ liczne zachodzą różnice co do obyczajów, woli i charakteru. Przeto nic tak się nie sprzeciwia rozumowi, jak wszystkich chcieć równą mierzyć miarą i zupełną równość przenosić na urządzenia państwowego życia. Jak doskonały i wykończony organizm ciała naszego powstaje z połączenia i składu wielu członków, które choć różne co do kształtu i przeznaczenia swego, jednakże wszystkie razem, w stosownym pomieszczone miejscu, tworzą piękną całość, silną i pożyteczną, tak też w społeczeństwie ludzkim znajdujemy niezmierną różnorodność ludzi jako członków. Gdyby ci wszyscy uważali się za równych, i każdy z nich szedł jedynie za popędem własnej woli, byłaby to społeczność najpotworniejsza, jaką by sobie wyobrazić można. Natomiast, gdy wszyscy zgodnie pracować będą nad dobrem powszechnym, każdy odpowiednio do swego stanowiska, swojej godności, nauki, sztuki i powołania, przedstawiać będą obraz państwa dobrze i zgodnie z naturą urządzonego.