
Doświadczenie cię nauczy, że ta droga, o której mówimy, jest prostą drogą do żywota wiecznego, bo cię doprowadzi do miłości Boga i bliźniego; owszem, ta miłość sama się niejako znajdzie w duszy twojej, Chrystus Pan o sobie mówi: „Przyszedłem puścić ogień na ziemię, a czegóż chcę, tylko, żeby zapłonął” (Łk 12, 49).
Ale o ile miłość Boża żadnych nie zna granic, o tyle miłość bliźniego ma granice, których przekraczać nie powinna; chcąc bowiem innych budować, sami się gubimy.
Nigdy nic nie czyń jedynie w celu dania z siebie dobrego przykładu, bo zamiast tej niepewnej korzyści, którą ktoś może stąd odniesie, ty sam niezawodnie ponosisz stratę.
Wszystko czyń z prostotą, w czystej intencji, w tym jedynie celu, żebyś się Bogu podobał. Upokarzaj się we wszystkich swoich sprawach, a dojdziesz do jasnego poznania, jak mało sam z siebie możesz innym przynieść pożytku.
Weź i to pod uwagę, że gorliwość o zbawienie dusz nie może ani usprawiedliwić, ani powetować utraconego pokoju własnej twojej duszy.
Św. Piotr z Alkantary, Pokój duszy