Wolnomularskie procedery

Ks. prof. Franciszek Spirago pisze w Katolickim Katechizmie Ludowym o dążnościach i celach wolnomularzy. Czytamy na ten temat m.in.:

Włoski podręcznik „Przyjaciel ludu” (1889) udziela członkom [wolnomularstwa] następujących rad: D u c h o w i e ń s t w o należy zdyskredytować w oczach ludu, w poszczególnych gminach należy podburzać ludność przeciwko duszpasterzom; księży należy szpiegować, spisywać różne szczegóły z ich życia i ogłaszać je w dziennikach, by w ten sposób podkopywać poważanie i znaczenie duchowieństwa. W wyborze środków, wiodących do tego celu, nie należy być zbyt wybrednym.

Można dodać obiektywnie: kto dyskredytuje czy zniesławia katolickiego biskupa czy kapłana, wpisuje się w wolnomularskie wskazówki i praktyki.

Leon XIII, Encyklika Aeterni Patris – O filozofii chrześcijańskiej (4)

Prawdy mędrców pogańskich

Te właśnie prawdy, a zwłaszcza te z nich, które zostały odkryte przez samych mędrców pogańskich, jest rzeczą niezwykle dogodną obrócić na pożytek nauki objawionej, aby w samej rzeczy stało się widoczne, że także ludzka mądrość, a nawet świadectwa jej pogańskich przeciwników wspierają wiarę chrześcijańską. Wiadomo skądinąd, że ten sposób postępowania nie jest bynajmniej nowy czy dopiero co wprowadzony, a wprost przeciwnie – bardzo dawny i już przez świętych Ojców Kościoła często stosowany. Bo czyż sami czcigodni świadkowie i strażnicy świętej tradycji nie rozpoznali formy tej metody i jakby jej figury w fakcie, który był udziałem Hebrajczyków, którym tuż przed wyjściem z Egiptu rozkazano zabrać ze sobą złote i srebrne wazy Egipcjan razem z drogocennymi szatami, aby je – te same, które poprzednio służyły haniebnym obrzędom i zabobonom – poświęcić, naturalnie po natychmiastowej zmianie ich zastosowania, kultowi prawdziwego Imienia Bożego.
Grzegorz z Neocezarei (Mowa pochwalna na cześć Orygenesa) chwali Orygenesa z tego właśnie tytułu, że wiedzę zaczerpniętą z ogromnym talentem z pogańskich nauk, obrócił z wyjątkową zręcznością, jakby wyrwany wrogowi oręż, na obronę nauki chrześcijańskiej, a zgubę zabobonu. Grzegorz z Nazjanzu (Życie Mojżesza), jak i Grzegorz z Nyssy (Pieśń I, Jamb 3) chwalą i całkowicie popierają podobny zwyczaj stosowany w naukowych dysputach u Bazylego Wielkiego. Hieronim zaś zachwala to niezwykle u Kwadratusa, ucznia Apostołów, a także u Arystydesa, Justyna, Ireneusza i wielu innych (List do Magnusa). Z kolei Augustyn powiada: „Czyż nie widzimy, jak obładowany złotem i srebrem oraz drogocennymi szatami wyszedł z Egiptu Cyprian, doktor najmilszy i błogosławiony męczennik, albo Laktancjusz, Wiktorynus, Optatus, Hilary, jak niezliczeni Grecy, że o żywych zamilczę” (O nauce chrześcijańskiej, ks. II, rozdz. 40).
Skoro więc ów bogaty zasiew zdołał wzejść zupełnie naturalnym sposobem, zanim rozumu ludzkiego nie użyźniła moc Chrystusowa, to o ileż obfitszy powinien zrodzić się po tym, jak łaska Zbawiciela odnowiła i powiększyła przyrodzone zdolności ludzkiego umysłu. Któż – z drugiej strony – nie byłby w stanie zauważyć, że właśnie dzięki tej metodzie filozofowania otwarta jest łatwa i prosta droga do wiary?

Przeniesienie Relikwii Św. Stanisława, Biskupa i Męczennika

26 września Kościół Katolicki w Polsce obchodzi święto Przeniesienia Relikwii Św. Stanisława, Biskupa i Męczennika. Msza Święta odprawiana jest według formularza z 8 maja, z wyjątkiem Oracji, która jest własna na to święto.
W mszaliku (1949) czytamy:

Ciało Męczennika było pierwotnie pochowane na cmentarzu kościoła św. Michała; w r. 1088 zostało podniesione i pochowane w katedrze św. Wacława na Wawelu, gdzie dotąd cześć odbiera.

Leon XIII, Encyklika Aeterni Patris – O filozofii chrześcijańskiej (3)

Filozofia drogą do prawdziwej wiary

Po pierwsze, filozofia, jeśli tylko jest właściwie wykorzystywana przez uczonych, zdolna jest w jakiś sposób wyrównać i utorować drogę do prawdziwej wiary i jak najstosowniej przysposobić umysły swoich uczniów na przyjęcie Objawienia. Z tego to właśnie powodu była nazywana przez starożytnych „nauczaniem prowadzącym do wiary chrześcijańskiej” (Klemens Aleksandryjski, Kobierce [Stromata], I, 16; ks. VII, 3), bądź „wprowadzeniem do wiary i jej wspomożeniem” (Orygenes, Do Grzegorza Thaum.), lub jeszcze inaczej i nie mniej słusznie, a mianowicie „wychowawcą do Ewangelii” (Klem. Aleks. Kobierce [Stromata], I, 5).
I zaiste, najdobrotliwszy Bóg w tym, co dotyczy spraw Bożych, w świetle wiary ujawnił jedynie te prawdy, których rozum ludzki nie jest w stanie pojąć mocą samych tylko swoich naturalnych zdolności poznawczych, ale bynajmniej nie ujawnił żadnych takich prawd, które byłyby dla rozumu ludzkiego w ogóle nie do przebycia, aby – dzięki udzielającemu się autorytetowi Boga – stały się one od razu i bez domieszki jakiegokolwiek błędu dla wszystkich jasne. Z tej to właśnie przyczyny pewne prawdy – a mianowicie te, które bywają podawane do wierzenia na ogół mocą Boskiego natchnienia, albo też w jakiś inny sposób związane są z doktryną wiary – nawet sami pogańscy mędrcy byli w stanie poznać, posługując się jedynie naturalnym światłem rozumu ludzkiego, a co więcej – potrafili je uzasadnić i obronić odpowiednimi argumentami rozumowymi. „Albowiem od stworzenia świata – jak powiada Paweł Apostoł – niewidzialne Jego przymioty, Jego wiekuista potęga oraz bóstwo, stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła” (Rz 1, 20). I dlatego to „poganie, którzy Prawa nie mają, – pokazują pomimo to, że – treść Prawa wypisana jest w ich sercach…” (Rz 2, 14-15).

Bł. Władysław z Gielniowa skarbem polskiej historii

Ks. Wincenty Zaleski SDB, w swoim tomie hagiograficznym Święci na każdy dzień, pisze o bł. Władysławie z Gielniowa:

Dla swojej ziemskiej Ojczyzny przysłużył się znacznie przez to, że głosił kazania w języku polskim, układał pieśni w języku polskim i uczył ich ludu polskiego. Kiedy język łaciński był wszechwładny w kościołach, kiedy język polski dopiero się ujednolicał, bł. Władysław należał do najpierwszych, którzy go wprowadzali do kościołów. Aleksander Brückner nazwał bł. Władysława „pierwszym poetą polskim” i takie oddaje mu pochwały: „Dopiero od bernardynów, mianowicie od bł. Władysława z Gielniowa, rozbujała się twórczość w dwóch ostatnich dziesiątkach tego wieku, a przeniosła się i rozlała w pierwszej połowie XVI wieku. Powstają po raz pierwszy liczne i obfite pieśni, i całe ich zbiory, kancjonały-śpiewniki, przeważnie nowych, przeważnie franciszkańskich i bernardyńskich, przeważnie dla kobiet przeznaczonych pieśni” (Literatura religijna w Polsce średniowiecznej, t. II, s. 24). A nie jest to bynajmniej głos odosobniony. Stanisław Tarnowski pisze jeszcze piękniej: „Jeden ze świętych tego wieku, Ładysław z Gielniowa, bernardyn, był autorem wielu pieśni pobożnych i kaznodzieją, który tłumy ściągał i wstrząsał wymową (…), a to wszystko było przygotowaniem do polskiego piśmiennictwa, zdobywało dla niego wiele koniecznych warunków” (Historia literatury polskiej, t. I, s. 49).

Z pełnym zaufaniem módlmy się do Św. Józefa!

Nie pamiętam, bym kiedykolwiek aż do tej chwili prosiła go o jaką rzecz, której by mi nie wyświadczył. Jest to rzecz zdumiewająca, jak wielkie rzeczy Bóg mi uczynił za przyczyną tego chwalebnego Świętego. Z ilu niebezpieczeństw na ciele i na duszy mnie wybawił. Innym Świętym, rzec można, dał Bóg łaskę wspomagania nas w tej lub innej potrzebie, temu zaś chwalebnemu Świętemu, jak o tym wiem z własnego doświadczenia, dał władzę wspomagania nas we wszystkich. Chciał nas Pan przez to zapewnić, że jak był mu poddany na ziemi jako opiekunowi i mniemanemu swemu ojcu, który miał prawo Mu rozkazywać – tak i w niebie czyni wszystko, o cokolwiek on Go prosi. Przekonali się o tym i inni, którym poradziłam, aby się jemu polecili. I coraz więcej jest już takich, którzy go czczą i wzywają, doznając na sobie tej prawdy.
Św. Teresa z Avili, Księga życia, rozdz. VI