Filozofia drogą do prawdziwej wiary
Po pierwsze, filozofia, jeśli tylko jest właściwie wykorzystywana przez uczonych, zdolna jest w jakiś sposób wyrównać i utorować drogę do prawdziwej wiary i jak najstosowniej przysposobić umysły swoich uczniów na przyjęcie Objawienia. Z tego to właśnie powodu była nazywana przez starożytnych „nauczaniem prowadzącym do wiary chrześcijańskiej” (Klemens Aleksandryjski, Kobierce [Stromata], I, 16; ks. VII, 3), bądź „wprowadzeniem do wiary i jej wspomożeniem” (Orygenes, Do Grzegorza Thaum.), lub jeszcze inaczej i nie mniej słusznie, a mianowicie „wychowawcą do Ewangelii” (Klem. Aleks. Kobierce [Stromata], I, 5).
I zaiste, najdobrotliwszy Bóg w tym, co dotyczy spraw Bożych, w świetle wiary ujawnił jedynie te prawdy, których rozum ludzki nie jest w stanie pojąć mocą samych tylko swoich naturalnych zdolności poznawczych, ale bynajmniej nie ujawnił żadnych takich prawd, które byłyby dla rozumu ludzkiego w ogóle nie do przebycia, aby – dzięki udzielającemu się autorytetowi Boga – stały się one od razu i bez domieszki jakiegokolwiek błędu dla wszystkich jasne. Z tej to właśnie przyczyny pewne prawdy – a mianowicie te, które bywają podawane do wierzenia na ogół mocą Boskiego natchnienia, albo też w jakiś inny sposób związane są z doktryną wiary – nawet sami pogańscy mędrcy byli w stanie poznać, posługując się jedynie naturalnym światłem rozumu ludzkiego, a co więcej – potrafili je uzasadnić i obronić odpowiednimi argumentami rozumowymi. „Albowiem od stworzenia świata – jak powiada Paweł Apostoł – niewidzialne Jego przymioty, Jego wiekuista potęga oraz bóstwo, stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła” (Rz 1, 20). I dlatego to „poganie, którzy Prawa nie mają, – pokazują pomimo to, że – treść Prawa wypisana jest w ich sercach…” (Rz 2, 14-15).