Grzegorz XVI, Encyklika Mirari vos – O liberalizmie (24)

Współpraca katolickich monarchów z Kościołem

Dalej niech te nasze wspólne chęci i troski o całość Kościoła i państwa wspierają swoją pomocą i potęgą najmilsi w Chrystusie synowie Nasi monarchowie, mając na uwadze, że otrzymali władzę z nieba, nie tyle w celu rządzenia światem, jak ku obronie Kościoła. Niech pilnie rozważają, że cokolwiek się czyni dla zachowania Kościoła, czyni się to zarazem dla utrwalenia ich własnego rządu i pokoju, owszem, najpierw niech popierają sprawę zbawienia niż państwa, o to najbardziej dbając (mówimy to za św. Leonem papieżem), „aby do ich korony ziemskiej Bóg dodał koronę wiary”. Dani ludom za ojców i opiekunów, prawdziwy, niewzruszony, błogi pokój i swobodę na nich sprowadzą, jeżeli do tego się najwięcej przyczynią, aby żadnego uszczerbku nie poniosła religia i pobożność względem Boga, który tym się odznacza, że jest „Królem Królów i Panem Panujących”.

Msza Święta jest ofiarą przebłagalną

Kończąc serię wpisów publikowaną w tych dniach na blogu Vérbum cathólicum, dotyczącą ofiarniczego charakteru katolickiej Mszy Świętej – w przeciwieństwie do reformowanej mszy posoborowej o charakterze uczty – wypada polecić ponownie teologiczne, analityczne opracowanie oraz przytoczyć zwartą katechizmową naukę na ten fundamentalny dla katolickiego rozumienia Mszy Świętej temat. – więcej

Grzegorz XVI, Encyklika Mirari vos – O liberalizmie (23)

Obrona nauki Bożej

Wszystkie te rzeczy piszemy Wam wprawdzie z bólem serca, ale i z ufnością w Tym, który rozkazując wiatrom, spokój zaprowadza, abyście Wielebni Bracia uzbrojeni puklerzem wiary, mężnie walki Pańskie staczali. Do Was szczególnie należy stać jak mur wobec powstającej na naukę Bożą wszelkiej wyniosłości. Dobądźcie duchowego miecza, którym jest słowo Boże, i udzielajcie chleba tym, którzy pragną sprawiedliwości. Wezwani do pilnego zadania w Winnicy Pańskiej, o to jedno starajcie się, nad tym wspólnie pracujcie, abyście wytępili zarzewie goryczy z powierzonej Wam roli, aby po zniszczeniu nasion występków, mogły na niej dojrzewać błogie plony cnót. Okazujcie miłość ojcowską najpierw ku tym, którzy szczególnie poświęcili się naukom duchownym i filozoficznym, zachęcajcie ich i przestrzegajcie, aby tylko w zdolnościach własnego rozumu nie pokładali nadziei, i z drogi prawdy nie zbaczali na drogę bezbożnych. Niech pamiętają, że: „Bóg jest wodzem mądrości i poprawiającym mądrych” (Mdr 7, 15), i że „żadną miarą bez Boga nie poznamy Boga, który przez słowo naucza ludzi poznawać Boga” (Św. Ireneusz, Adversus Haereses, 14, 10). Pyszny tylko albo raczej głupi człowiek odważa się tajemnice wiary, które przekraczają wszelkie pojęcie, roztrząsać po ludzku i polegać tylko na własnym rozumie, który właśnie dlatego, że jest ludzkim, jest słaby i zawodny.