Nowoczesne wolności
O tych, jak je nazywają, nowoczesnych wolnościach mówiliśmy już kiedy indziej, a mianowicie w encyklice Immortale Dei, oddzielając wszystko, co godziwe, od tego, co mu przeciwne. Zarazem wykazaliśmy, że cokolwiek w tych wolnościach zawiera się dobrego, jest tak dawnym, jak dawną jest prawda i że to Kościół zawsze najchętniej zwykł był zatwierdzać i w istocie a zastosowaniu przyjmować. To, co z nowa narosło, zawiera w sobie, jeżeli tylko za prawdą badamy, pewien pierwiastek skażenia, który burzliwe czasy i ta namiętna gonitwa za nowostkami zrodziły.
Ponieważ jednak wielu trzyma się z uporem tego mniemania, jakoby te wolności, nawet w tym, co w nich jest występnego, stanowiły najwyższą chlubę naszego wieku i były niezbędną podwaliną w ustroju państw, tak iż po usunięciu takowych nie można by nawet pomyśleć o doskonałym rzeczpospolitą sterowaniu, uważamy przeto, że – przez wzgląd na publiczną korzyść – wypada Nam z osobna rozprawić się z tymże przedmiotem.