Miesiąc: listopad 2023
Pomocne w zjednoczeniu duszy z Bogiem
Ukochajmy milczenie i życie skupione. – więcej
Ofiarować się Panu Bogu CAŁKOWICIE

W dzisiejsze święto Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny ofiarujmy się Panu Bogu CAŁKOWICIE, bez cienia wątpliwości.
Ci, którzy oddali się Matce Bożej według nauki św. Ludwika Marii Grignion de Montfort, zawartej w dziele Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny, dobrze czynią, jeśli taki akt oddania ponawiają w święta maryjne. Należąc całkowicie do Matki Bożej, należymy całkowicie do Pana Boga.
Szlachetny zwyczaj
W święta maryjne – nie nakazane – dusza maryjna gorliwa chętnie przybiegnie na Mszę Świętą.
Św. Piotr z Alkantary, O karach piekielnych
„Rozważajmy (…) bracia drodzy kary piekielne, abyśmy tym rozważaniem utwierdzili duszę naszą w bojaźni Bożej i w obrzydzeniu grzechów (…).
Któż tu nie przyzna, że jest to niepojęta dla rozumu ludzkiego kara!” – więcej
Pius XII, Humáni géneris – O błędach przeciwnych wierze katolickiej (11)
Zostaje jeszcze pomówić nieco o zagadnieniach, które choć należą do nauk pozytywnych, wiążą się w mniejszym lub większym stopniu z prawdami wiary chrześcijańskiej. Wielu bowiem domaga się stanowczo, aby religia katolicka jak najwięcej uwzględniała te nauki, co niewątpliwie zasługuje na pochwałę, jeśli tylko chodzi o fakty istotnie udowodnione. Z ostrożnością wszakże należy postępować przy hipotezach, choć uzasadnionych w pewien sposób naukowo, ale dotyczących doktryny zawartej w Piśmie św. lub w Tradycji. Żadną jednak miarą nie wolno opowiadać się za tezami hipotetycznymi, które bezpośrednio są sprzeczne z doktryną przez Boga objawioną.
Dla tych powodów Kościół nauczający nie zabrania uczonym i teologom polemiki nad doktryną ewolucjonizmu, według dzisiejszego stanu nauk przyrodniczych i teologicznych. Gdy się mianowicie bada problem pochodzenia ciała ludzkiego z materii istniejącej uprzednio i organicznej; bo uznanie bezpośredniego stworzenia dusz przez Boga nakazuje nam wiara katolicka. Swoboda jest dopuszczalna pod warunkiem wszakże, że będzie się z należną powagą, umiarem i opanowaniem rozważać i oceniać dowody i zwolenników i przeciwników ewolucjonizmu. Z tym też, by wszyscy byli gotowi poddać się zdaniu Kościoła, któremu Chrystus zlecił zadanie autentycznej interpretacji Ksiąg świętych i obrony dogmatów wiary (Przemówienie Ojca św. do członków Akademii Nauk z 30 listopada 1941 r., AAS, t. XXXIII, str. 506). Tej jednak swobody roztrząsań naukowych niektórzy nadużywają lekkomyślnie, tak sprawę stawiając, jak gdyby pochodzenie ciała człowieka z materii organicznej było już z pewnością udowodnione z materiałów dotychczas znalezionych i z wniosków z tychże materiałów wypływających i jak gdyby z drugiej strony źródła Objawienia nic nie zawierały, co by wymagało w tej sprawie wielkiego umiaru i ostrożności.
Jeśli zaś chodzi o inną hipotezę, mianowicie poligenizm, to synowie Kościoła wcale już nie mają podobnej wolności. Nie wolno bowiem wiernym przyjmować opinii, której zwolennicy twierdzą, że po Adamie istnieli na ziemi ludzie nie pochodzący od niego, jako prarodzica, drogą naturalnego rozmnażania się, lub że Adam oznacza pewną liczbę prarodziców. Okaże się bowiem całkiem niemożliwe, jakby się dało pogodzić taką teorię z nauką źródeł prawdy Objawionej i dokumentów Kościoła Nauczającego o grzechu pierworodnym, który pochodzi z grzechu rzeczywiście popełnionego przez jednego Adama i przeszczepiany przez rodzenie na wszystkich jest zarazem wrodzonym grzechem własnym każdego człowieka (Rz 5, 12–19, Sobór Trydencki, seria V, kan. 1-4).
Śp. Stanisława Bałemba

Śp. Stanisława Bałemba z d. Kaglik
ur. 19.07.1928 Lwów
zm. 20.11.1987 Wrocław
Dzisiaj przypada 36 rocznica śmierci mojej Mamy. Największym darem, jaki kapłan może ofiarować swoim zmarłym rodzicom, jest odprawienie za ich dusze Mszy Świętej. Co dzisiaj uczyniłem. Dziękuję wiernym, którzy w niej wzięli udział.

Requiescat in pace.
Kazania na VI Niedzielę pozostałą po Objawieniu, 19.11.2023 r.
Ks. Dariusz Kowalczyk SDB
Ks. Jacek Bałemba SDB
Ks. Włodzimierz Małota CM – więcej
Ks. Włodzimierz Małota CM, Kazanie na V Niedzielę Pozostałą po Objawieniu, 12.11.2023
Kazanie na V Niedzielę Pozostałą po Objawieniu, 12.11.2023 – więcej
Pius XII, Humáni géneris – O błędach przeciwnych wierze katolickiej (10)
Jeśli się dobrze rozważy powyższe wywody, stanie się zrozumiałe, dlaczego Kościół wymaga, by przyszłych kapłanów kształcić w naukach filozoficznych „według metody, doktryny i zasad Doktora Anielskiego” (Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 r., Kan. 1366, 2). Z wielowiekowego bowiem doświadczenia wiadomo, że metoda św. Tomasza z Akwinu najlepiej nadaje się czy to do nauczania szkolnego, czy to do zgłębiania prawd trudno poznawalnych, ponadto, że doktryna tomistyczna zgadza się harmonijnie z Boskim Objawieniem i jest jak najbardziej skuteczna dla trwałego zabezpieczenia podstaw wiary oraz dla pożytecznego i bezpiecznego wykorzystywania wyników zdrowego postępu.
Dla powodów wymienionych tym bardziej należy ubolewać, że niektórzy pogardzają dziś tą filozofią, w Kościele przyjętą i uznaną, oskarżając ją bez ogródek za przestarzałą w formie, a za racjonalistyczną w metodach rozumowania.
Powiadają często, że bezpodstawnie nasza filozofia broni możliwości istnienia metafizyki bezwzględnie prawdziwej, podczas gdy, według ich zapewnień, prawdy, zwłaszcza transcendentne, można ściśle wyrazić jedynie przez systemy rozbieżne, nawzajem się uzupełniające, choćby się nawet w pewnej mierze przeciwstawiały sobie. Zgadzają się wprawdzie, że filozofia, nauczana w naszych szkołach z jej przejrzystym opisywaniem i rozwiązywaniem zagadnień, z jej ścisłym definiowaniem pojęć i wyrazistymi rozróżnieniami może oddać pewne korzyści przy wtajemniczeniu w teologię scholastyczną, i że znakomicie przystosowana była do umysłowości średniowiecznej. Nie posiada jednak – utrzymują – metody myślenia filozoficznego, która by odpowiadała współczesnej kulturze i dzisiejszym potrzebom. Wysuwają następnie zarzut, że „filozofia wieczysta” zajmuje się jedynie niezmiennymi istotami rzeczy, podczas gdy dzisiejszy umysł winien raczej się interesować istnieniami indywiduów i życiem ciągle zmiennym. Gdy tedy filozofię scholastyczną poniżają, wychwalają inne, dawne i nowe, narodów wschodnich i zachodnich, jak gdyby dając do zrozumienia, że każda filozofia czy teoria po dokonaniu niezbędnych poprawek i uzupełnień da się uzgodnić z dogmatem katolickim. Nie wolno jednak żadnemu katolikowi zachwiać się w przekonaniu o całkowitej fałszywości tego wszystkiego, zwłaszcza jeśli chodzi o systemy immanentyzmu, idealizmu, materializmu historycznego i dialektycznego oraz egzystencjalizmu ateistycznego, lub zaprzeczającego wartości rozumowania metafizycznego.
W końcu mają za złe filozofii scholastycznej uwzględnianie w procesie poznawczym jedynie umysłu, z pominięciem udziału woli i uczuć. Ale to nie jest prawdą. Nigdy bowiem filozofia chrześcijańska nie odmawiała dobrym dyspozycjom psychicznym człowieka skutecznej użyteczności do pełnego poznania i przyjęcia prawd religijnych i zasad moralnych. Przeciwnie zawsze uczyła, że brak takich dyspozycji może się stać przyczyną zaślepienia rozumu opanowanego przez namiętności i złą wolę i fałszywego patrzenia. Co więcej, według zdania Doktora Powszechnego, intelekt może w pewnej mierze spostrzegać wartości wyższego rzędu należące do porządku etycznego, przyrodzonego lub nadprzyrodzonego, o ile odczuwa w duszy pewną zbieżność uczuciową z tymi wartościami, czy to naturalną, czy to pomnożoną darem łaski (Św. Tomasz, Summa Theol. 2ae kwest. 1, art. 4 ad 3 i kwest. 45, art. 2 in c. 7). Nietrudno zauważyć, jak wiele podobne poznanie, choćby niejasne i podświadome, może być pomocne przy badaniach rozumowych. Jednakże uznawanie roli dyspozycji i woli i uczuć w poznawaniu pewniejszym i trwalszym prawd etycznych nie pokrywa się z twierdzeniami wspomnianych nowatorów. Przypisują oni mianowicie władzom woli i uczuciom zdolność intuicyjną i mówią, że człowiek nie mogąc się upewnić samymi aktami rozumu, za czym ma pójść jako prawdziwym, skłania się do woli, dzięki której przez wolną decyzję wybiera jedną z przeciwnych opinii. Ale to nie jest nic innego jak bezładne pomieszanie funkcji poznania z aktem woli.
Nic dziwnego, że te nowe poglądy zagrażają dyscyplinom filozoficznym, z natury swej ściśle związanym z teologią, to jest teodycei (teologii naturalnej) i etyce. Zadanie ich nie polegałoby na zdobywaniu pewnych dowodów o Bogu i innych bytach transcendentnych, lecz raczej na wskazaniu, że pouczenia wiary o Bogu osobowym i Jego przykazaniach doskonale harmonizują z potrzebami życia. Dlatego właśnie wszyscy powinni je przyjąć, aby uniknąć rozpaczy i osiągnąć zbawienie wieczne. To wszystko sprzeciwia się pismom Poprzedników Naszych Leona XIII i Piusa X i z orzeczeniem Soboru Watykańskiego nie da się pogodzić.
Nie zachodziłaby potrzeba ubolewania nad tymi odchyleniami od prawdy, gdyby wszyscy, także i w dziedzinie filozofii, zwracali z należytą czcią uwagę na Urząd Nauczycielski Kościoła, do którego przecież należy nie tylko chronić i tłumaczyć depozyt Boskiej wiary, lecz także czuwać nad naukami filozoficznymi w tym celu, by dogmaty katolickie nie ucierpiały szkody od poglądów fałszywych.