Jeśli duchowni i osoby świeckie w diagnozowaniu aktualnego stanu rzeczy odważać się będą na uczciwość metodologiczną i pole badawcze będą poszerzać – nie koncentrując się tylko na roku 2023 albo tylko na latach 2013-2023, lecz sięgając przynajmniej 60 lat wstecz – wtedy otworzą się jeszcze szerzej perpektywy prawdy. – więcej
Miesiąc: listopad 2023
Św. Pius X, encyklika Pascendi Domínici gregis – O zasadach modernistów (2)
Ukryci nieprzyjaciele Kościoła
Zwlekać nam dłużej nie wolno. Wymaga tego przede wszystkim ta okoliczność, iż zwolenników błędów należy dziś szukać nie już wśród otwartych wrogów Kościoła, ale w samym Kościele: ukrywają się oni – że tak powiemy – w samym wnętrzu Kościoła; stąd też mogą być bardziej szkodliwi, bo są mniej dostrzegalni.
Będziemy więc mówić, Czcigodni Bracia, nie o niekatolikach, lecz o wielu z liczby katolików świeckich, oraz – co jest boleśniejsze – o wielu z grona samych kapłanów, którzy wiedzeni pozorną miłością Kościoła, pozbawieni silnej podstawy filozoficznej i teologicznej, przepojeni natomiast do gruntu zatrutymi doktrynami, głoszonymi przez wrogów Kościoła, zarozumiale siebie mienią odnowicielami tego Kościoła, i rozzuchwaleni liczbą swych zwolenników napadają nawet na to, co tylko jest najświętszego w dziele Chrystusowym, nie oszczędzając nawet Osoby Boskiego Zbawiciela, którą ze świętokradzką odwagą sprowadzają do stanowiska prostego i ułomnego człowieka.
Z żywotu św. Jana od Krzyża
W postępowaniu Jana przełożeni dopatrzyli się niesubordynacji. Obawiali się rozkładu zakonu. Posypały się napomnienia i nakazy. Gdy Jan okazywał się na nie głuchy, został aresztowany w Avila w nocy z dnia 2 na 3 grudnia 1577 roku i siłą zabrany do Toledo. Wtrącony do więzienia klasztornego, był nie tylko pozbawiony wolności, ale skazany na głód i częstą chłostę. Nie załamał się jednak. Jak sam pisał, w „paszczy wieloryba” przebył 9 miesięcy. Pan Bóg w tych miesiącach udręki zalewał go potokami pociech mistycznych. „Noce ciemne” długiego więzienia wykorzystał dla doświadczenia nie mniej bolesnego stanu, kiedy Pan Bóg pozornie opuszcza swoich wybranych, by ich zupełnie oczyścić i ogołocić z niepożądanych pragnień, uczuć i przywiązań.
15 sierpnia 1578 roku udało mu się uciec z zakonnego więzienia w Toledo po długich i żmudnych do tego przygotowaniach. Bracia z własnego klasztoru przyjęli go z wielką radością.
ILG
Droga Krzyżowa w piątki

Piątek jest dniem pokutnym, upamiętniającym zbawczą Mękę i Śmierć na Krzyżu Pana naszego Jezusa Chrystusa. Zachowujemy post jakościowy, czyli powstrzymujemy się od pokarmów mięsnych.
W każdy piątek oratorium jest otwarte jeszcze pół godziny po Różańcu, aby dać wiernym możliwość odprawienia – prywatnie, w ciszy – Drogi Krzyżowej. Dzisiejsze święto św. Jana od Krzyża niech usposobi serca nasze do rozważania z czcią, miłością i wdzięcznością tajemnicy Krzyża. Przybywajmy z gorliwością!
Są one ukryte do tego stopnia, że choć wiele z tych tajemnic i wspaniałości odsłonili święci Doktorzy i zrozumiały dusze święte w tym życiu, to jednak jeszcze niemal wszystko zostało w nich do powiedzenia i zrozumienia. Ileż to tajemnic można odkrywać w Chrystusie, który jest jakby ogromną kopalnią i wielkimi pokładami skarbów, w które choćby nie wiem jak się wgłębiano, nie znajdzie się ich kresu i końca. W każdym zaś zakątku Jego tajemnic napotkać można tu i tam nowe złoża nowych bogactw, jak na to wskazuje św. Paweł (Kol 2, 3), mówiąc, że „w Chrystusie ukryte są wszystkie skarby mądrości”. Dusza nie może dojść do nich i ich osiągnąć, jeśli, jak już o tym mówiliśmy, nie przejdzie najpierw przez wąską bramę cierpienia. Owo zewnętrzne i wewnętrzne cierpienie prowadzi do Bożej Mądrości. To, co można w tym życiu pojąć z tajemnic Chrystusowych, uzyskuje się, dużo cierpiąc i przyjmując wiele łask Bożych, tak dla umysłu, jak i dla zmysłów, oraz uprzednio odbywając wiele ćwiczeń duchowych.
Ach, gdyby raz zrozumiano, że nie można dojść do gęstwiny różnorodnych mądrości i bogactw Bożych inną drogą, jak tylko przez gęstwinę wszelkiego rodzaju cierpień! W tym więc powinno być pragnienie i pociecha duszy. Im bowiem większej pragnie mądrości od Boga, tym bardziej powinna wpierw pragnąć cierpienia, by przez nie wejść w gęstwinę Krzyża. Dlatego św. Paweł napomina Efezjan (3, 13. 17-19), „aby się nie zniechęcali prześladowaniami…, ale aby w miłości zakorzenieni i ugruntowani, wraz ze wszystkimi świętymi zdołali ogarnąć duchem, czym jest szerokość, długość, wysokość i głębokość, i mogli poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę, aby zostali napełnieni wszelką pełnością Bożą”. By wejść do tych bogactw mądrości, trzeba iść przez ciasną bramę, tj. przez krzyż. Zaś niewielu pragnie przez nią wchodzić, natomiast wielu pragnie rozkoszy, do których się przez nią wchodzi.
Św. Pius X, encyklika Pascendi Domínici gregis – O zasadach modernistów (1)
Do Patriarchów, Prymasów, Arcybiskupów, Biskupów i Ordynariuszy, w jedności i łączności ze Stolicą Apostolską pozostających
Czcigodni Bracia, pozdrowienie i błogosławieństwo apostolskie!
WSTĘP
Cel wrogów Chrystusa Pana: zrujnować królestwo Jezusa Chrystusa
Urząd pasania owczarni Pańskiej zlecony Nam przez Boga mieści w sobie przede wszystkim ten obowiązek, wskazany przez samego Chrystusa, abyśmy jak najczujniej strzegli przekazanego Kościołowi depozytu wiary, odrzucając „niezbożne nowości słów” oraz zarzuty rzekomej nauki (1 Tm 6, 20).
Ta zaś przezorność najwyższego pasterza była po wszystkie zgoła czasy niezbędną Kościołowi Katolickiemu, gdyż za sprawą nieprzyjaciela rodzaju ludzkiego nigdy nie brakowało mężów „mówiących przewrotności” (Dz 20, 30), „próżnomównych i zwodzicieli” (Tt 1, 10), „błądzących i w błąd wprowadzających” (2 Tm 3, 13). A wyznać musimy, że szczególniej w ostatnich czasach wzrosła liczba takich nieprzyjaciół krzyża Chrystusowego, którzy za pomocą nowych, a podstępnych środków usiłują paraliżować ożywcze działanie Kościoła, a nawet, gdyby się udało, doszczętnie wywrócić samo nawet królestwo Chrystusowe.
Dlatego też dłużej milczeć Nam nie wolno, aby ta wyrozumiałość, której używaliśmy, spodziewając się ich powrotu do rozwagi, nie była nam poczytana za zapomnienie swego obowiązku.
Dwie uwagi o żalu za grzechy
Żal za grzechy jest jednym z pięciu warunków dobrej spowiedzi i jest konieczny do odpuszczenia grzechów. Bez żalu za grzechy Sakrament Pokuty byłby nieważny, nie przynosząc odpuszczenia grzechów, choćby ktoś spowiadał się szczerze.
Św. Alfons Maria de Liguori naucza w Katechizmie:
Tymczasem niektórzy ludzie gotując się do spowiedzi, wszelką uwagę zwracają ku temu, aby tylko przypomnieć sobie grzechy, a nie starają się wcale o to, aby za nie obudzić w sobie żal prawdziwy.
Nie jest konieczny żal uczuciowy, odczuwalny. Pisze dalej święty autor w Katechizmie:
Święta Teresa zwykła była podawać jako niezawodną cechę prawdziwego żalu: „jeśli dusza ma prawdziwe postanowienie i gotowa jest raczej wszystko utracić, aniżeli łaskę Bożą, niech będzie dobrej myśli i spokojną, gdyż wtedy posiada także żal prawdziwy za swoje grzechy”.
Przy każdej spowiedzi miejmy na uwadze powyższe przypomnienia.
Pius XII, Humáni géneris – O błędach przeciwnych wierze katolickiej (13)
Wiemy wprawdzie, że większość katolickich uczonych, z których prac korzystają uniwersytety, seminaria duchowne i zakłady zakonne, trzyma się z dala od tych błędów, szerzonych dzisiaj otwarcie lub skrycie czy to z manii nowości czy nieumiarkowanych zamierzeń duszpasterskich. Ale wiemy również, że tego rodzaju nowe teorie mogą nęcić nierozważnych. Dlatego wolimy zaradzić początkom choroby niż leczyć już zastarzałą.
A przeto rozważywszy i rozmyśliwszy dokładnie sprawę przed Panem, z obawy byśmy nie uchybili Naszemu świętemu obowiązkowi, Biskupom i Przełożonym Zgromadzeń Zakonnych, zobowiązując ich poważnie w sumieniu, nakazujemy, aby jak najgorliwiej czuwali i nie dopuszczali do nauczania podobnych teorii w szkołach, na zjazdach lub w pismach jakichkolwiek i do głoszenia ich w jaki bądź sposób wobec duchownych albo wiernych.
Profesorowie zaś zakładów duchownych niech pamiętają, że nie mogą spełniać ze spokojnym sumieniem powierzonego im obowiązku nauczania, jeśli nie przyjmą posłusznie norm doktrynalnych, które wydajemy, i nie zastosują się do nich skrupulatnie przy nauczaniu. Niech też wpajają w umysły i serca uczniów należyty szacunek i posłuszeństwo dla Urzędu Nauczycielskiego Kościoła, co powinni sami okazywać w swych zajęciach i pracach.
Owszem niechaj z całą energią i zapałem starają się przyczyniać do postępu nauk, które wykładają, lecz niech strzegą się równocześnie przekraczania granic, przez Nas wytyczonych dla obrony prawd wiary i doktryny katolickiej. Zagadnieniami nowymi, jakie wysuwa kultura współczesna i postęp, niech zajmują się w swych ścisłych pracach badawczych z należytą wszakże rozwagą i ostrożnością. Niech wreszcie nie sądzą, pod wpływem fałszywego irenizmu, że można przyprowadzić z powrotem na łono Kościoła dysydentów zbłąkanych, nie podawszy wpierw sumiennie prawdy całkowitej panującej w Kościele, bez zniekształceń i uszczerbku.
Ożywieni tą nadzieją przez waszą gorliwość pasterską podsycaną, jako zadatek niebieskich darów i na dowód Naszej Ojcowskiej miłości, każdemu z osobna, Czcigodni Bracia, oraz duchowieństwu i wiernym waszym udzielam z serca Apostolskiego Błogosławieństwa.
Dan w Rzymie u Św. Piotra dnia 12 sierpnia 1950 w dwunastym roku Naszego Pontyfikatu.
Pius XII
Śpiewaj, ale nie fałszuj!
W święto św. Cecylii, dziewicy i męczennicy, patronki muzyki kościelnej, pożywmy naszą duszę słowami św. Augustyna, który wychodząc od nawiązania do śpiewu, daje nam naukę duchową: całe nasze życie ma być pięknym, radosnym i niefałszującym śpiewem na cześć Boga! – więcej
Dopuścić prawdę do głosu – perspektywy nadziei
Pan Bóg rządzi światem. Są to rządy najdoskonalsze z możliwych.
Z pewnością nie bez działania łaski Bożej wzrasta w ostatnich latach liczba osób duchownych i świeckich, które sięgają z zaufaniem do katolickiego depozytu wiary, który Kościół Katolicki, pouczony Bożym Objawieniem, pod przewodem papieży przez wieki wyznawał i krzewił. Depozyt wiary jest prawdą – niezmienną i nieomylną, objawioną, poświadczoną autorytetem Boga, nieomylnego i nie mogącego w błąd wprowadzać.
I z pewnością nie bez działania łaski Bożej, wzrasta liczba osób duchownych i świeckich, które, w świetle depozytu wiary, dochodzą do konkluzji, że religia krzewiona od kilkudziesięciu lat w strukturach kościelnych, obiektywnie różni się od wiary katolickiej.
Przybywa głosów diagnozujących aktualną sytuację w strukturach kościelnych, coraz śmielej prawda jest dopuszczana do głosu. Nawet jeśli te i owe diagnozy nie są kompletne, są niewystarczające, fragmentaryczne, to jednak – jako że artykułowane są w sferze publicznej – pozwalają coraz większej liczbie katolików zbawiennie zakwestionować w swojej duszy niekatolicką absolutyzację posłuszeństwa, postawionego ponad wiernością prawdzie (pogląd dość powszechnie narzucany katolikom w ostatnich kilkudziesięciu latach). Coraz więcej osób zaczyna zdawać sobie sprawę, że fałszywa absolutyzacja posłuszeństwa, z pominięciem zawartości merytorycznej (czego posłuszeństwo ma dotyczyć), jest błędem. Posłuszeństwo jest (tylko) cnotą moralną i jako takie jest podporządkowane cnotom teologicznym (wierze, nadziei i miłości). Sumienie katolickie wiąże posłuszeństwo wierze katolickiej, nie religii innej.
Jeśli duchowni i osoby świeckie w diagnozowaniu aktualnego stanu rzeczy odważać się będą na uczciwość metodologiczną i pole badawcze będą poszerzać – nie koncentrując się tylko na roku 2023 albo tylko na latach 2013-2023, lecz sięgając przynajmniej 60 lat wstecz – wtedy otworzą się jeszcze szerzej perpektywy prawdy.
Rozum ludzki jest stworzony przez Boga dla prawdy. Pan nasz Jezus Chrystus mówi: i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi (J 8, 32).
Pius XII, Humáni géneris – O błędach przeciwnych wierze katolickiej (12)
Jak w naukach biologicznych i antropologicznych, podobnie i historycznych przekracza się zuchwale granice i zastrzeżenia ustalone przez Kościół. W szczególny zaś sposób należy ubolewać nad pewną zbyt swobodną interpretacją Ksiąg historycznych Starego Testamentu, której zwolennicy, broniąc swych zapatrywań, powołują się bezpodstawnie na list nie tak dawno temu skierowany przez Papieską Komisję Biblijną do Arcybiskupa Paryża (z dnia 16 stycznia 1948: ASS, t. XL, str. 45–48). Tymczasem list ten wyraźnie przypomina, że jedenaście pierwszych rozdziałów Księgi Rodzaju nie odpowiada całkowicie metodom pisarstwa historycznego używanym przez naczelnych historiografów greckich i łacińskich, lub historyków naszych czasów, należą one mimo to jednak do rodzaju literackiego historycznego w pewnym sensie, który zresztą egzegeci powinni głębiej zbadać i określić. Rozdziały te, w stylu prostym i obrazowym, przystosowanym do umysłowości narodu, stojącego jeszcze na niskim stopniu cywilizacji, podają zasadnicze prawdy, na których opierają się nasze możliwości zdobycia zbawienia wiecznego, jak również zawierają popularny opis początków rodzaju ludzkiego i narodu wybranego. Jeśli się można zgodzić, że owi starożytni autorzy natchnieni czerpali z tradycji ludowych, nigdy nie wolno zapominać, że przy pomocy łaski Boskiego natchnienia byli oni zabezpieczeni i wolni od jakiegokolwiek błędu w doborze i ocenie tych źródeł.
Nie należy zatem stawiać na jednym poziomie tradycji ludowych włączonych do Ksiąg świętych i mitologii lub opowiadań podobnych. Te bowiem są płodem wybujałej gry wyobraźni, a nie owocem ukochania prawdy i prostoty, które w Księgach świętych, również i Starego Testamentu, tak jaśnieją, iż trzeba powiedzieć, że hagiografowie nasi bezsprzecznie przewyższają starożytnych pisarzy pogańskich.