Pius XI, Encyklika Casti connubii (7)

b. Wychowanie potomstwa

Dobrodziejstwem wydania dziecięcia na świat nie wyczerpuje się jednak jeszcze dobro potomstwa, lecz inne do niego dołączyć się musi dobrodziejstwo, które polega na wychowaniu dziecka. Bardzo mało zaiste troski o nowo narodzone dziecko i tym samym o całą ludzkość byłby okazał Bóg najmędrszy, gdyby nie był zarazem udzielił prawa i obowiązku wychowania tym, którym udzielił możności i prawa rozbudzania nowego życia. Znaną bowiem jest rzeczą, że dziecko nawet w dziedzinie życia przyrodzonego, a tym mniej w dziedzinie życia nadprzyrodzonego nie może w sposób wystarczający zadośćuczynić swoim potrzebom. Skazane jest przez długie lata na pomoc, naukę i wychowanie innych. Jasną jest jednakże rzeczą, że z rozkazu natury i Boga prawo i obowiązek wychowania dzieci do tych przede wszystkim należy, którzy dzieło natury powołaniem do życia rozpoczęli i stąd nie mogą dzieła rozpoczętego i nieskończonego pozostawić i na pewną narazić zagładę. Tej tak ważnej potrzebie wychowania dzieci zaradza się najlepiej na łonie małżeństwa, w którym wobec nierozerwalnego węzła, jakim rodzice są złączeni, wspólny obojga trud i wzajemna pomoc zawsze są w pogotowiu.
Ponieważ jednak na innym już miejscu (Divini illius Magistri, 31 XII 1929) obszernie omawialiśmy sprawę wychowania młodzieży, pragniemy to wszystko ująć ponownie słowami św. Augustyna: „Potomstwo oznacza, że ma się je z miłością przyjąć i pobożnie wychować” (Św. Augustyn, De Gen. ad litt., lib IX, cap. 7, n. 12). To samo wyraża mocno Kodeks Prawa Kanonicznego: „Celem głównym małżeństwa jest rodzenie i wychowanie potomstwa” (C.J.C., c. 1013, par. 1).
W końcu nie możemy ze względu na wysoką godność i wielkie znaczenie podwójnego tego urzędu, powierzonego rodzicom dla dobra dziecka, pominąć milczeniem, że uczciwe używanie uzdolnienia, danego przez Boga celem rozniecania nowego życia, jest wedle woli Stwórcy i prawa przyrodzonego, prawem i przywilejem samego tylko małżeństwa, w którego uświęconych granicach powinno być utrzymane.

Pius XI, Encyklika Casti connubii (6)

1. Dar potomstwa

a. Zrodzenie go

Pierwsze więc miejsce pomiędzy dobrami małżeństwa zajmuje potomstwo. I zaprawdę sam Stwórca rodzaju ludzkiego, który w dobroci swej w dziele rozkrzewienia życia postanowił ludzi użyć jako pomocników swych, nauczał tego, kiedy, ustanawiając w raju małżeństwo, powiedział do prarodziców naszych, a przez nich do wszystkich przyszłych małżonków: „Rośnijcie i mnóżcie się, i napełniajcie ziemię” (Rdz 1, 28). To samo znajduje św. Augustyn w słowach św. Pawła Apostoła do Tymoteusza (De bono coniug., cap. 24, n. 32): „Że celem rodzenia zawiera się małżeństwo, świadczy Apostoł w ten w sposób: «Chcę, aby młodsze szły za mąż». A jakoby wtrącono pytanie: Dlaczego? dodaje zaraz: «Aby dzieci rodziły i stawały się paniami domu» (1 Tm 5, 14)”.
Jak wielkim dobrodziejstwem Bożym i błogosławieństwem małżeństwa jest dziecko, okazuje się z godności człowieka i celu jego najwyższego. Człowiek bowiem przewyższa już zacnością rozumnej swej istoty wszystkie inne stworzenia widzialne. Nadto Bóg pragnie, by ludzie rozmnażali się, nie tylko w tym celu, by istnieli i zapełniali ziemię, lecz daleko więcej w tym celu, by byli czcicielami Boga, poznawali Go, miłowali i posiadaniem Jego na wieczne czasy cieszyli się w niebie. Cel ten wskutek przedziwnego wyniesienia człowieka przez Boga do porządku nadprzyrodzonego przewyższa wszystko, co oko widziało, ucho słyszało i w serce człowieka wstąpiło (1 Kor 2, 9). Łatwo stąd poznać można, jak wielkim darem dobroci Bożej, jak doskonałym owocem małżeństwa jest dziecko, zawdzięczające istnienie swe wszechmocy Bożej i współdziałaniu małżonków.
Rodzice chrześcijańscy niech zastanowią się również nad tym, że zadaniem ich jest nie tylko rodzenie i zachowanie rodzaju ludzkiego na ziemi, a nawet nie tylko wychowanie pewnej ilości czcicieli Boga prawdziwego, lecz powiększenie liczby dzieci Kościoła Chrystusowego, zrodzenie mieszkańców niebiańskich i domowników Bożych (Ef 2, 19), by lud służbie Boga i Chrystusa poświęcony z dnia na dzień się pomnażał. A chociaż małżonkowie chrześcijańscy, jakkolwiek sami uświęceni, uświęcenia na dzieci swe przelać nie mogą (przecież przyrodzone rozmnożenie życia stało się drogą śmierci, którą grzech pierworodny przechodzi na potomstwo), to jednak w pewien sposób biorą udział w pierwotnym małżeństwie w raju, gdyż zadaniem ich jest ofiarować Kościołowi własne swe potomstwo, które by przez tę płodną bardzo matkę dzieci Bożych odrodziło się przez kąpiel chrztu dla nadprzyrodzonej sprawiedliwości i stało żywym członkiem Chrystusowym, uczestnikiem życia nieśmiertelnego i ostatecznie dziedzicem chwały niebieskiej, do której wszyscy całym sercem tęsknimy.
Jeżeli matka prawdziwie chrześcijańska to rozważy, pozna zaiste, że do niej odnosi się w wyższym i pełnym pociechy zrozumieniu słowo Zbawiciela: „Niewiasta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszla jej godzina. Gdy jednak porodzi dzieciątko, już nie pamięta ucisku z powodu radości, że człowiek na świat się narodził” (J 16, 21). Wzniesie się ponad wszystkie bóle powołania swego macierzyńskiego, ponad jego troski i ciężary, i z większym i świętszym prawem, niż owa matrona rzymska, matka Grakchów, szczycić się będzie mogła w Bogu kwiecistym bardzo wieńcem swoich dziatek. I oboje małżonkowie uważać będą te dzieci, które skorym i wdzięcznym przyjęli sercem z ręki Bożej jako skarb powierzony im przez Boga, który zużyją nie tylko na korzyść swoją i ziemskiej swej ojczyzny, lecz który w dzień zdania rachuby z zyskiem Bogu oddadzą.

Ani jednego dnia w grzechu śmiertelnym!

Unikajmy z wielką starannością grzechu, jako największej niedorzeczności na świecie, niedorzeczności, która rujnuje duszę, pozbawiając ją życia Bożego, pozbawiając ją łaski Bożej, zrywając więź miłości z Panem naszym Jezusem Chrystusem!
Naśladujmy świętych, naśladujmy św. Teresę z Avili, która pisała: „Żadną miarą nie zniosłabym tego, bym miała choćby jeden dzień świadomie żyć w jasno poznanym grzechu śmiertelnym”.

Alma Redemptoris Mater

Alma Redemptóris Mater, quæ pérvia cæli porta manes,
et stella maris, succúrre cadénti,
Súrgere qui curat, pópulo: tu quæ genuísti,
Natúra miránte, tuum sanctum Genitórem,
Virgo prius ac postérius, Gabriélis ab ore
Sumens illud Ave, peccatórum miserére.

Święta Odkupiciela Matko, któraś otwartą nieba bramą pozostała,
Gwiazdo morza! Wspomóż upadły lud,
Gdy powstać usiłuje. Tyś zrodziła
Ku zdumieniu całej natury, Twojego Świętego Stworzyciela,
Panną będąc przedtem i potem, pozdrowiona usty Gabriela,
Okaż miłosierdzie grzesznikom.

Wolne tłumaczenie:

Matko Odkupiciela, z niewiast najsławniejsza,
Gwiazdo morska, do nieba ścieżko najprościejsza,
Tyś jest przechodnią bramą do raju wiecznego,
Tyś jedyną nadzieją człowieka grzesznego.

Racz podźwignąć, prosimy, lud upadający,
W grzechach swych uwikłany, powstać z nich pragnący.
Tyś cudownie zrodziła światu Zbawiciela,
Tyś sama wykarmiła Twego Stworzyciela.

Panno przedtem i potem z świata podziwieniem,
Uczczona Gabriela wdzięcznym pozdrowieniem;
Racz się wstawić, o Panno, za nami grzesznymi,
Ratuj nas, opiekuj się sługami Twoimi.

Ks. Jacek Bałemba SDB, Kazanie na II Niedzielę po Objawieniu, 18.01.2026

Kazanie na II Niedzielę po Objawieniu, 18.01.2026
Lekcja: Rz 12, 6-16
Ewangelia: J 2, 1-11

Garnijmy się do Pana naszego Jezusa Chrystusa!

Niech nas nie trwoży wicher herezji i powszechnego odstępstwa. Ty idź za Chrystusem!

Kiedy w styczniu – od kilkudziesięciu już lat – katolicy w Polsce są otumaniani narzucanymi im inicjatywami rażąco sprzecznymi z katolickim depozytem wiary, umocniajmy się słowem Prawdy i łaską płynącą z Sakramentów Świętych!

Pobierz »

.

Drogocenne polecenia św. Pawła Apostoła

Polecam więc przede wszystkim, aby zanoszono prośby, modlitwy, błagania, dziękczynienia za wszystkich ludzi, za królów i za wszystkich, co są na wysokim stanowisku, abyśmy ciche i spokojne życie wiedli we wszelkiej pobożności i czystości. Jest to bowiem rzecz dobra i przyjemna wobec Zbawiciela naszego, Boga, który chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i przyszli do uznania prawdy.
1 Tm 2, 1-4

Praktyka codzienna: modlitwa i lektura

Oczyszczamy się modlitwami, dokształcamy czytaniem; jedno i drugie jest dobre, jeśli można sobie na to pozwolić równocześnie; jeżeli nie, to lepiej modlić się, niż czytać.
Kto chce być zawsze z Bogiem, powinien często modlić się i czytać. Albowiem, kiedy modlimy się, rozmawiamy z samym Bogiem, kiedy natomiast czytamy, Bóg mówi z nami.
Wszelki postęp ma swój początek w czytaniu i rozważaniu. To, czego nie wiemy, poznajemy z lektury, to zaś, czego nauczyliśmy się, utrwalamy w pamięci przez rozważanie.
Czytanie ksiąg świętych przynosi podwójną korzyść: wyrabia zdolność umysłu do pojmowania oraz odwraca człowieka od marności światowych i prowadzi do umiłowania Boga.
Św. Izydor, Księga Sentencji

Pius XI, Encyklika Casti connubii (5)

I. DARY MAŁŻEŃSTWA

Kiedy, Wielebni Bracia, przystępujemy do wyłuszczenia owych tak wielkich dóbr prawdziwego małżeństwa od Boga nam udzielonych, przychodzą nam na myśl słowa owego przesławnego Doktora Kościoła, którego nie tak dawno temu uczciliśmy w Encyklice Naszej Ad salutem na obchód pełnego tysiącpięćsetlecia jego śmiercIi (Ad salutem, 20 IV 1930): „To są – mówi św. Augustyn – dobra, dla których małżeństwo jest dobre: potomstwo, wierność małżeńska, sakrament” (Św. Augustyn, De bono coniug., cap. 24, n. 32). O ile te trzy czynniki dobitnie bardzo zawierają najistotniejszą treść całej nauki o małżeństwie chrześcijańskim, wyjaśnia wymownie tenże Doktor Kościoła, kiedy mówi: „Wierność małżeńska oznacza, że poza węzłem małżeńskim nie ma być cudzołóstwa z żadną osobą trzecią; potomstwo, że z miłością ma być ono przyjęte, z dobrocią pielęgnowane, pobożnie wychowane; sakrament zaś, że związek małżeński nie ma być rozrywany i mąż rozwiedziony lub żona rozwiedziona nie mają zawierać nawet ze względu na potomstwo innego małżeństwa. To jest jakby prawidło małżeńskie, przez które przyrodzona płodność została uszlachetniona, a występek niepowściągliwości opanowany” (Św. Augustyn, De Gen. ad litt., lib. IX, cap. 7, n. 12).