Konieczność Boskiej pomocy
Trudno pojąć, jak ludzie przejęci duchem chrześcijańskim mogą przedkładać cnoty naturalne nad cnoty nadprzyrodzone, i przypisywać tamtym większą skuteczność i płodność. Czyżby natura, wsparta łaską, miała być słabszą, niż natura pozostawiona własnym siłom swoim? Czyżby ludzie najświętsi, których Kościół uwielbia, i którym oddaje cześć publiczną, mieli być słabymi i niedorzecznymi w rzeczach natury, dlatego, że celowali w cnotach chrześcijańskich? Zresztą, chociaż się zdarza niekiedy podziwiać świetne czyny cnoty naturalnej, iluż znajdzie się ludzi posiadających zwyczajne takie cnoty? Kto nie doznaje strasznych burz wewnętrznych? Otóż do zwalczenia tych burz, jak również do przestrzegania wszystkich praw natury, potrzebna jest koniecznie człowiekowi pomoc Boża. Co zaś do pojedynczych czynów, o których wspomnieliśmy, po ściślejszym ich zbadaniu, okaże się, że mają pozory tylko cnoty, nie zaś cnotę samą.