Korzyści płynące z teorii o Boskim pochodzeniu władzy
Doktryna powyższa jest nie tylko najprawdziwsza, ale najzbawienniejsza, jaką sobie można wyobrazić. Jeżeli bowiem władza tych, którzy rządzą państwem jest emanacją władzy Boskiej, przez to samo dostępuje ona godności więcej niż ludzkiej. Nie jest to ta bezbożna i niedorzeczna wielkość, którą posiąść chcieli pogańscy cesarze, wymagający dla siebie czci boskiej, a dostojeństwo prawdziwe i niezachwiane, otrzymane jako dar i dobrodziejstwo Boże. Wówczas poddani winni być posłuszni panującym jak Bogu, nie tyle z obawy przed karami, lecz przez uszanowanie dla ich majestatu, nie przez pochlebstwo, a z nakazu sumienia. Władza, na właściwym fundamencie oparta, znajdzie się znakomicie wzmocniona, albowiem obywatele, czując się związani obowiązkiem, będą z konieczności musieli stronić od nieposłuszeństwa i krnąbrności, w tym poczuciu, że kto opiera się władzy państwowej, opiera się woli Bożej, że odmawiać szacunku panującemu, jest to odmawiać go Bogu.
Tę naukę Paweł Apostoł w szczególności propagował wśród Rzymian, do których pisał o uległości, należnej panującym, w słowach tak mocnych i poważnych, iż kategoryczniejszego nakazu trudno sobie wyobrazić: „Niechaj każdy człowiek będzie poddany władzy zwierzchniej, albowiem nie ma władzy, jak tylko dana od Boga, te zaś, które istnieją, przez Boga ustanowione zostały. Tak więc kto opiera się władzy, opiera się Boskiemu nakazowi. A kto tak postępuje, na potępienie się skazuje […]. Dlatego koniecznie bądźcie posłuszni, nie tylko z obawy przed karą, ale też z obowiązku sumienia” (Rz 13, 1. 2. 5). Potwierdza tę naukę Piotr, Książę Apostołów, w sławnym swym orzeczeniu: „Bądźcie ulegli każdej istocie dla Boga”, „królowi jako stojącemu na czele, innym przełożonym, jako od niego posłanym dla karania złoczyńców, a dla pochwały dobrych, taka jest bowiem wola Boża” (1 P 2, 13-15).