Św. Pius X, encyklika Pascendi Domínici gregis – O zasadach modernistów (48)

Symbolizm i immanentyzm prowadzą do panteizmu (identyfikacja Boga i człowieka)

Ale jeżeli owe doświadczenia mają taką siłę i moc, to niechaj nam wolno będzie choć mimochodem zapytać ich, dlaczego nie nadają żadnej wartości badaniom tegoż samego rodzaju, przedsiębranym przez setki, tysiące katolików, a stwierdzające fałszywość drogi, na którą wkroczyli moderniści?
Czyżby tylko te ostatnie badania miały być fałszywe i mylne? A przecież ogromna większość ludzi obstaje i obstawać będzie zawsze przy twierdzeniu, że samo tylko uczucie i doświadczenie wewnętrzne bez przewodnictwa i światła rozumu nie może doprowadzić do poznania Boga. Pozostaje więc tylko zniesienie wszelkiej religii – ateizm. Również teoria zwana symbolizmem nie poratuje modernizmu. Skoro bowiem wszystkie elementy intelektualne, jak to zaznaczają, są czystym symbolem Boga: do czego zatem służy sama nazwa Bóg albo Osobowość Boża, czyż nie są to proste symbole? Przypuśćmy, że tak jest, a od razu zakwestionowaną jest Osobowość Boga i drogę do panteizmu mamy już otwartą.
Również do tego panteizmu i to najczystszego prowadzi inna ich teoria tzw. immanentyzm Boży. Pytamy bowiem, czy ów immanentyzm wyodrębnia Boga od człowieka, czy nie. Jeżeli wyodrębnia, czymże różni się wtedy ta teoria od nauki katolickiej i dlaczego odrzuca naukę Boga o zewnętrznym objawieniu? Jeżeli nie wyodrębnia, to mamy najoczywistszy panteizm. A ponieważ teoria immanentyzmu w znaczeniu modernistycznym twierdzi i naucza, że wszelki przejaw sumienia ma początek w człowieku jako takim; ścisły więc stąd wypada wniosek, iż człowiek i Bóg to jedno niepodzielne: formalny panteizm.
Podobny wniosek wypływa z rozróżnienia, które czynią między wiedzą a wiarą. Przedmiotem wiedzy podług nich jest rzeczywistość poznawalna; przeciwnie – niepoznawalna jest przedmiotem wiary. Otóż niepoznawalność powstaje z braku jakiejkolwiek proporcji między umysłem a przedmiotem, który ma być poznany. A że owego braku proporcji w żaden sposób usunąć niepodobna nawet i w doktrynie modernistycznej, a zatem to, co niepoznawalne jest i pozostanie niepoznawalnym, tak dla przeciętnego wierzącego, jak i dla filozofa. Religia rzeczywistości niepoznawalnej – oto jedynie możliwa religia. I nie widzimy racji, dlaczego by ta rzeczywistość nie miała być duszą całego świata, jak to twierdzą racjonaliści. To wystarcza aż nadto, by wykazać jakimi manowcami prowadzi modernizm do zniszczenia wszelkiej religii. Protestantyzm uczynił pierwszy krok; modernizm – drugi. Następny prowadzi do ateizmu.

Kościół Katolicki NIE obchodzi żadnego dnia islamu!

Katolikom narzucane są inicjatywy i sformułowania typu: „Dzień islamu w Kościele Katolickim”. Są to inicjatywy i określenia – słowa – nieprawdziwe, wprowadzające katolików w błąd. Pomysł ludzi niewiernych wierze katolickiej.
KOŚCIÓŁ KATOLICKI NIE OBCHODZI ŻADNEGO DNIA ISLAMU! Kościół Katolicki jest jedynym prawdziwym Kościołem założonym przez Pana Naszego Jezusa Chrystusa, prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka. Jezus Chrystus, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, jest jedynym pośrednikiem między Bogiem a ludźmi, i jedynym Zbawicielem człowieka. Tych elementarnych prawd uczy nas wiara katolicka, jedyna prawdziwa wiara, jedyna wiara dająca zbawienie. Jedynie o tej wierze powiedział Pan nasz Jezus Chrystus, wysyłając Apostołów na misyjny trud głoszenia Ewangelii wszystkim narodom: „Idąc na cały świat, opowiadajcie ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i ochrzci się, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony” (Mk 16, 15-16).
Trzeba te słowa przypominać także tym, którzy od wiary katolickiej odpadli.
I trzeba te słowa przypominać także tym, którzy wiary katolickiej nie przyjęli.

Św. Pius X, encyklika Pascendi Domínici gregis – O zasadach modernistów (47)

Niebezpieczeństwo zaufania uczuciom

Powróćmy na chwilę, Czcigodni Bracia, do zgubnej teorii agnostycyzmu. Zamykając umysłowi drogę do Boga, usiłują otworzyć doń dostęp ze strony duszy przez uczucie i czyn. Lecz któż nie widzi jakie to próżne usiłowania? Boć przecież uczucie jest odpowiedzią na czynność, która została wywołana jakimś bodźcem intelektualnym lub zmysłowym. Usuńmy intelekt, a człowiek, z natury swej skłonny do podlegania zmysłom, stanie się ich niewolnikiem. I dla innej jeszcze racji teoria ta jest wysiłkiem bezużytecznym. Wszelkie fantazje, odnoszące się do uczuć religijnych, nie obalą powszechnego głosu sumienia: otóż ten głos powszechny sumienia poucza nas, że wzruszenie oraz wszystko to, co zniewala duszę, nie pomaga, lecz utrudnia badanie prawdy, a mamy tu na myśli bezwzględną prawdę; tamta czysto subiektywna, twór uczucia i czynu może posłużyć jako igraszka słów, ale na nic się nie przyda człowiekowi, który pragnie przede wszystkim wiedzieć, czy poza nim istnieje Bóg, w którego ręku spocznie kiedyś jego przeznaczenie.
By nadać uczuciu pewne podstawy, moderniści uciekają się do doświadczenia jako czynnika pomocniczego. Lecz cóż ono może tam wnieść nowego? Absolutnie nic, chyba to jedynie, że stanie się ono silniejszym, a stąd w równym stosunku będzie silniejsze przekonanie o danej prawdzie. Ale ani jedno, ani drugie nie jest w stanie sprawić, aby uczucie przestało być uczuciem, by zmieniło swą naturę tak bardzo zwodniczą, jeśli nie jest kierowane rozumem; przeciwnie i jedno, i drugie umacnia i wspomaga ową naturę, gdyż im silniejszym jest uczucie, tym bardziej ono jest uczuciem. Mając tu do czynienia z uczuciem religijnym i z owym doświadczeniem, zawartym w uczuciu, zdajecie sobie sprawę z tego dobrze, Czcigodni Bracia, jakiej tu potrzeba roztropności, właściwie jakiej nauki, która by przewodziła tej roztropności. Z pracy nad duszami znacie dobrze te, które zwykły iść za popędem uczucia; wiecie to również z dzieł ascetycznych, którymi tak pogardzają moderniści, a przecież owe dzieła ascetyczne wykazują zasoby wiedzy o wiele wyższej, niż ich wiedza oraz wyższą od nich subtelność obserwacji; toteż wydaje nam się szaleństwem, a przynajmniej wielką nieroztropnością, podążać bez żadnego badania za tymi wewnętrznymi doświadczeniami, które tak wielką rolę odgrywają u modernistów.

W środy modlimy się do św. Józefa!

Przyłącz, Bracie miły, do modlitw czcicieli św. Józefa i swoje modlitwy, a bądź przekonanym, że jeżeli ty ze serca czcić Go będziesz, On przyczyną swoją błogosławieństwo i obfite łaski wypraszać ci będzie” (Ks. W. Mrowiński T.J., Miesiąc marzec).


Święty Józef patronuje naszemu oratorium rzymskokatolickiemu. Codziennie odmawiamy Modlitwę do św. Józefa po Różańcu.
Podejmując katolicki zwyczaj, w każdą środę modlimy się szczególnie do św. Józefa. Po Mszy Świętej prosimy na pierwszym miejscu o powszechny powrót ortodoksji katolickiej, następnie o obfite owoce naszego duszpasterstwa i za jego dobroczyńców, za nasze rodziny oraz w naszych osobistych intencjach, które możemy składać w naszej kruchcie strategicznej.
Nabożeństwo odprawiamy w najprostszej formie:

    • odczytanie intencji,
    • Litania do św. Józefa,
    • pieśń do św. Józefa (teksty dostępne w kruchcie strategicznej).

Przybywajmy!

Św. Pius X, encyklika Pascendi Domínici gregis – O zasadach modernistów (46)

Wniosek z części I

Modernizm jest zbiorem wszystkich herezji

Zdawać by się mogło, Czcigodni Bracia, że zbyt długo zatrzymaliśmy się przy tym wykładzie zasad modernistycznych. To jednak było koniecznie potrzebnym, już to dlatego, by odeprzeć ich zwykły zarzut, jakobyśmy nie znali ich poglądów; już też, by wyjaśnić, że modernizm nie polega na luźnych teoriach nie złączonych ze sobą, lecz stanowi jedną niepodzielną całość, tak, iż jeśli jedno przyjmiesz, reszta konsekwentnie nastąpić musi. Stąd też dla względów dydaktycznych używaliśmy niejednokrotnie barbarzyńskich określeń, którymi się oni radzi posiłkują.
Teraz, obejmując niejako jednym rzutem oka cały ten system, czyż zadziwimy kogokolwiek, jeśli ich zasady nazwiemy zbiorem wszelkich herezji. Gdyby ktoś zadał sobie trud zebrania wszystkich błędnych twierdzeń, wymierzonych przeciw wierze, i wyciśnięcie z nich niejako soków i krwi – zapewne nie mógłby tego dokładniej uczynić, niż moderniści. Owszem oni dalej jeszcze poszli: nie tylko religii katolickiej grożą ruiną, lecz, jak to już zaznaczyliśmy, grożą ruiną wszelkiej religii.
Racjonaliści sypią im oklaski, a najszczersi i najbardziej otwarci wśród nich witają z radością w modernistach silnych sprzymierzeńców.