Trzeba bić na alarm!

Jeżeli sześćdziesięcioletniemu mężczyźnie w jednej z wrocławskich przychodni odmawia się wykonania badań diagnostycznych z powodu braku kagańca na twarzy, a młodzik-lekarz grozi: „mogę wezwać policję”, to jasno widać, że sprawy zaszły daleko. Za daleko. Przychodnia staje się miejscem reżimu „sanitarnego”, od którego uzależnia się łaskawą możliwość leczenia. Trzeba bić na alarm, by nie było za późno! Jest późno!
Badań nie wykonano.