W niedzielę była mowa o wilkach w owczej skórze (zob. Mt 7, 15-21). Ale jest i druga strona medalu: niejeden kapłan, starający się wiernie przekazywać katolicki depozyt wiary, na skutek działań diabła oraz niegodnych słów i zachowań ludzi uważających się za dobrych katolików, może się w pewnych okolicznościach czuć jak otoczony przez sforę wilków. Wrogość i dyskredytowanie katolickich duchownych nie pochodzi od Boga.
Młodemu biskupowi, świętemu Tymoteuszowi, święty Paweł ukazuje realistycznie spektrum nieprawości ludzkich, w jakich przyjdzie mu pełnić swoją służbę, i roztropnie radzi:
„To zaś wiedz, że w ostanie dni nastaną czasy niebezpieczne. Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, hardzi, pyszni, bluźniercy, rodzicom nieposłuszni, niewdzięczni, zbrodniczy, bez serca, nieprzejednani, potwarcy, niepowściągliwi, okrutni, nielitościwi, zdrajcy, zuchwalcy, nadęci i miłujący bardziej rozkosze niż Boga, mają wprawdzie pozór pobożności, lecz jej mocy się wyrzekają. I tych unikaj” (2 Tm 3, 1-5).