
Codziennie wieczorem czyńmy rachunek sumienia, zakończony aktem żalu.
O. Réginald Garrigou-Lagrange OP, w znamienitym dziele Trzy okresy życia wewnętrznego wstępem do życia w niebie, tak rozwija temat rachunku sumienia:
Skądinąd w tym rachunku należy unikać przesady przeciwnej przesadzie kwietystów, tzn. drobiazgowego poszukiwania najmniejszych błędów, branych materialnie, co niejednokrotnie prowadziłoby do skrupułów lub do zapominania o rzeczach ważnych. Mniej chodzi o dokładne wyliczenie grzechów powszednich, a więcej o to, by znaleźć źródło, z którego one pochodzą, i szczerze je obwinić. Aby uleczyć czyrak, nie leczy się poszczególnych wyprysków zjawiających się na powierzchni skóry, ale dąży się do uzdrowienia krwi. Dalej, w rachunku sumienia dusza nie powinna zbytnio zastanawiać się nad sobą, a więcej powinna być zapatrzona w Boga. Wreszcie winna zapytywać siebie, spoglądając ku Bogu: jak Pan Bóg sądzi ten dzień lub tydzień, który przeżyłam? Co we mnie było z Niego, a co ze mnie? W czym szukałam Go szczerze? W czym szukałam siebie? Wtedy bez niepokoju dusza sądzi siebie jakby z góry, w świetle Boga, tak po trosze, jak będzie sądziła siebie w dniu ostatecznym. Widzi się w ten sposób wielkość i święte wymagania sumienia chrześcijańskiego, o wiele przewyższające sumienie zwykłego filozofa.
Ale – jak uczy św. Katarzyna Sienieńska – mówiąc o tych świętych wymaganiach, nie oddzielajmy rozpatrywania naszych win od rozważania nieskończonego miłosierdzia. Przeciwnie, patrzmy na naszą ułomność i nędzę w promieniach nieskończonej dobroci zawsze pomocnej. A wtedy rachunek sumienia, w ten sposób dokonany, nie tylko nas nie zniechęci, ale powiększy naszą ufność w Bogu.