Leon XIII, Encyklika Testem benevolentiae – O tzw. amerykanizmie (6)

Niezmienność dogmatów, uwzględnienie obyczajów

Co zaś do karności życia katolików, nie jest ona tej natury, by odrzucała wszelkie miarkowanie stosownie do rozmaitości czasu i miejsca. Kościół otrzymał od Założyciela swego ducha łaskawości i miłosierdzia, dlatego też, od początku swego istnienia, chętnie czyni on to, co mówił o sobie apostoł Paweł: „Dla wszystkich stałem się wszystkim, abym wszystkich zbawił” (1 Kor 9, 22). Dzieje wieków ubiegłych świadczą, że ta Stolica Apostolska, której powierzono nie tylko urząd nauczania, lecz i rządzenia całego Kościoła, trwała zawsze „w tym samym dogmacie, w tym samym pojmowaniu i w tej samej formule” (Sobór Watykański, Const. De Fide cath., c. IV); co zaś do karności życia, zarządzała zawsze tak, aby, nie naruszając prawa Boskiego, uwzględnić obyczaje i zapatrywania tak różnych narodów, które obejmuje. Któż mógłby wątpić, że i obecnie uczyniłaby tak samo, gdyby tego wymagało dobro dusz?
Lecz to się dziać nie może według widzimisię ludzi prywatnych, pozorem dobra łatwo uwieść się mogących, lecz stosownie do sądu, jaki Kościół poweźmie: a temu sądowi winni się poddać wszyscy, którzy nie chcą podpaść pod cenzury ustanowione przez poprzednika Naszego, Piusa VI, który propozycję siedemdziesiąt ósmą zebrania synodalnego w Pistoi uznał za „uwłaczającą Kościołowi i Duchowi Bożemu, który nim rządzi, o ile że poddaje dyskusji karność ustanowioną i uchwaloną przez Kościół, jak gdyby Kościół mógł ustanowić karność zbyteczną i tak ciężką, by stała się dla chrześcijańskiej wolności nieznośną”.