Skarb spowiedzi (47)

Czy spowiednik musi zawsze udzielić rozgrzeszenia osobie przystępującej do spowiedzi?
Spowiednik udzieli rozgrzeszenia tylko takiej osobie przystępującej do spowiedzi, którą uzna za dobrze przygotowaną do otrzymania rozgrzeszenia.

Czy spowiednicy niekiedy mogą odłożyć albo odmówić udzielenia rozgrzeszenia?
Spowiednicy niekiedy nie tylko mogą, ale muszą odłożyć albo odmówić udzielenia rozgrzeszenia w pewnych przypadkach, aby nie doszło do znieważenia sakramentu.

Których penitentów można uznać za źle przygotowanych do otrzymania rozgrzeszenia i którym należy z reguły odmówić udzielenia rozgrzeszenia, albo należy je opóźnić?
Następujących penitentów należy uznać za źle przygotowanych do otrzymania rozgrzeszenia:

1) Tych, którzy nie znają głównych tajemnic wiary, albo zaniedbali nauczenia się innych prawd nauki chrześcijańskiej, które powinni znać stosownie do swego stanu.
2) Tych, którzy poważnie zaniedbali rachunek sumienia i u których brak oznak skruchy i pokuty.
3) Tych, którzy mogą, ale nie chcą naprawić krzywd wyrządzonych bliźnim w odniesieniu do rzeczy i sławy.
4) Tych, którzy z serca nie wybaczyli swym nieprzyjaciołom.
5) Tych, którzy nie podejmują środków koniecznych do poprawy ich złych nałogów.
6) Tych, którzy nie chcą unikać bliskiej okazji do grzechu.
Czy spowiednik, który opóźnia udzielenie rozgrzeszenia, gdyż nie dowierza, że penitent jest dobrze przygotowany, nie jest nadmiernie surowy?
Spowiednik, który opóźnia udzielenie rozgrzeszenia, gdyż nie dowierza, że penitent jest dobrze przygotowany, nie jest nadmiernie surowy, a nawet przeciwnie, jest nader przychylny penitentowi i postępuje jak dobry lekarz, który stara się użyć wszystkich dostępnych leków, nawet nieprzyjemnych i bolesnych, aby uratować życie swego pacjenta.

Czy grzesznik, któremu odmówiono rozgrzeszenia, albo któremu rozgrzeszenie zostało odłożone w czasie, powinien popaść w rozpacz, albo zgoła przestać przystępować do spowiedzi?
Grzesznik, któremu odmówiono rozgrzeszenia, albo któremu rozgrzeszenie zostało odłożone w czasie, nie może popadać w rozpacz, ani przestać przystępować do spowiedzi, ale przeciwnie, powinien pokornie uznać swój opłakany stan, przyjąć dobre rady spowiednika i jak najszybciej dobrze przygotować się do otrzymania rozgrzeszenia.

Katechizm katolicki św. Piusa X

Leon XIII, Encyklika Rerum novarum – O kwestii socjalnej (26)

4. Kościół wskazuje i daje lekarstwo na uleczenie chorób moralnych. Kościół pracuje nad wychowaniem i prawdziwą oświatą.

Kościół święty nie przestaje na wskazaniu drogi wiodącej do zdrowia, lecz nadto sam własną ręką podaje lekarstwo. Z całym wytężeniem pracuje on nad oświeceniem ludzi i wychowaniem w duchu owych zasad, których ożywcze strumienie łożyskiem, o ile można najszerszym, przez biskupów i kapłanów poprowadzić usiłuje. Dalej stara się do wnętrza dusz wcisnąć i nagiąć wolę do posłuszeństwa i poddania się przepisom Bożym.
Otóż w tym względzie głównym i niezmiernie ważnym, bo rozstrzygającym o pożytku zabiegów, tj. w tym oddziaływaniu na dusze ludzkie, objawia się cała potęga Kościoła. Te środki bowiem, których Kościół używa do poruszenia dusz, udzielone mu zostały od Chrystusa Pana właśnie w tym celu, i mają dzielność i skuteczność swoją od Boga sobie daną. Te środki same umieją trafić do wewnętrznych tajników serca i człowieka ponaglić do tego, aby spełniał obowiązki swoje, aby namiętności poskramiał, Boga i bliźniego kochał miłością doskonałą i mężnie pokonywał wszystkie trudności, które przeszkadzają postępowi w cnotach.
Aby poprzeć twierdzenie przykładem, dość cofnąć się w przeszłość na chwilę. Rzeczy i fakty przypominamy, których nikt nie podaje w wątpliwość: że mianowicie zasady chrześcijańskie odmieniły z gruntu społeczność świecką; że skutkiem tego odrodzenia świat nie tylko postąpił naprzód, lecz ze śmierci powrócił do życia i doszedł do takiej doskonałości, że nie było większej nigdy przedtem i nie będzie w wiekach następnych; że wreszcie Jezus Chrystus jest tych dobrodziejstw przyczyną i celem, jak od Niego wszystko pochodzi, tak wszystko do Niego odnosić się powinno. Skoro ród ludzki oświecony światłem Ewangelii św. poznał wielką tajemnicę wcielenia Słowa i odkupienia ludzi, wówczas duch Jezusa Chrystusa przeniknął społeczeństwo; przesiąkło ono na wskroś Jego wiarą, rozkazami i prawami!
Jeżeli przeto w ogóle społeczeństwo ludzkie będzie uzdrowione, to jedynie uzdrowi je powrót do życia i zasad chrześcijańskich! Społeczeństwom bowiem rozkładającym się słusznie to się poleca, aby wróciły do swego początku, jeśli chcą być naprawione, gdyż doskonałość wszelkiego stworzenia polega na dążeniu i osiągnięciu celu, dla jakiego zostało ustanowione, tak iżby prądy i dzieła życia społecznego ta sama wywoływała przyczyna, która dała początek stowarzyszeniu. Toteż zboczenie od celu jest upadkiem – powrót do celu, uzdrowieniem.
To, co tutaj twierdzimy o całym ustroju społecznym, odnosi się też najzupełniej do tej klasy obywateli, która żyje z pracy i stanowi przeważną większość.
Nie należy mniemać, iż Kościół tak wyłącznie oddaje się uświątobliwieniu dusz, że zaniedbuje wszystko, co śmiertelne i ziemskie. Co do klas roboczych, usilnie pragnie tego, aby dźwignęły się z nędzy i zyskały byt pomyślniejszy.

Gdybyż to nasze czasy miały więcej Hozjuszów!

Piękne świadectwo wystawił św. Piotr Kanizjusz kardynałowi Stanisławowi Hozjuszowi:

Gdybyż to nasze czasy posiadały więcej Hozjuszów! Jakżeby inaczej wyglądała sprawa religii, o ile by łatwiej i bezbożność była usuniętą, i uczciwość wszelka dała się światu przywrócić!

Godna polecenia jest książka ks. prof. Józefa Umińskiego Uratował Polskę od protestantyzmu. Kardynał Stanisław Hozjusz.

Leon XIII, Encyklika Rerum novarum – O kwestii socjalnej (25)

c) Kościół wskazuje nam miłość bliźniego, żeśmy wzajemnie dziećmi jednego Ojca w niebie, a pomiędzy sobą braćmi.

Jeżeli wszyscy zastosują się zupełnie do przepisów religii chrześcijańskiej, to nie poprzestaną tylko na przyjaźni, lecz dojdą nawet do miłości braterskiej. Uczują bowiem i zrozumieją, że wszyscy bez wyjątku ludzie od Boga, jako wspólnego Ojca, pochodzą; że wszyscy za wspólny cel mają Boga, który sam jeden aniołów i ludzi uszczęśliwić zdoła szczęśliwością pełną i bezwzględną; że wszystkich zarówno odkupił Jezus Chrystus i przywrócił do godności synów Bożych; że zatem łączy ich węzeł prawdziwego braterstwa i między sobą i z Chrystusem Panem, którego dla tej przyczyny Pismo św. nazywa „pierworodnym między wielu braćmi” (Rz 8, 29); że wreszcie tak dobra natury, jak dary łaski należą wspólnie i bez różnicy do całego rodzaju ludzkiego, a wszyscy pospołu, z wyjątkiem niegodnych, są dziedzicami Królestwa Bożego. „Jeżeli zaś jesteśmy synami, to i dziedzicami: dziedzicami Bożymi, a współdziedzicami Chrystusowymi” (Rz 8, 17).
Oto wierny wyraz obowiązków i praw, których uczy filozofia chrześcijańska. Gdyby ta na społeczeństwo wywierała wpływ swój zbawienny, czyżby wnet nie ucichły spory?

Przybywajmy na nabożeństwa majowe!

Maj to miesiąc poświęcony Matce Bożej. Kochajmy Matkę Bożą i czcijmy! Przybiegajmy z gorliwością na nabożeństwa majowe odprawiane w katolickich duszpasterstwach. Rodzice przyjdą ze swoimi dziećmi, aby uczyć swoje pociechy od małości czci i miłości do Matki Bożej.
Czy to możliwe, aby rodzina katolicka deklarująca przywiązanie do Tradycji ani razu nie przybyła z dziećmi na nabożeństwo majowe? Czy to byłoby miłe Matce Bożej, jeśliby ktoś na nabożeństwa majowe nie przychodził albo z nich wychodził? Czy nie mamy do czynienia z wyziębieniem serc, z brakiem pobożności maryjnej w naszych rodzinach czy w środowiskach Tradycji?
Powrót do Tradycji to także powrót do gorliwej pobożności maryjnej i katolickich maryjnych zwyczajów, do których należą w Polsce nabożeństwa majowe, w czasie których śpiewa się litanię loretańską i maryjne pieśni.
Kochajmy Matkę Bożą, naszą Królową i Wspomożycielkę, czcijmy Ją i poświęcajmy Jej czas – z miłości. Przybywajmy na nabożeństwa majowe!

Skarb spowiedzi (45)

Po zakończeniu wyznania grzechów co jeszcze należy uczynić?
Po zakończeniu wyznania grzechów należy jeszcze pokornie wysłuchać tego, co powie spowiednik, trzeba przyjąć zadaną pokutę ze szczerym zamiarem jej wypełnienia, a w sercu należy odnowić akt skruchy, gdy spowiednik będzie udzielał rozgrzeszenia.

Katechizm katolicki św. Piusa X

Tajemnica spowiedzi

Tajemnica spowiedzi nie dopuszcza żadnych wyjątków i jest obowiązkiem spowiednika oraz niezbywalnym prawem penitenta. Kapłan spowiednik jest ściśle zobowiązany do zachowania tajemnicy spowiedzi. Nie wolno mu żadnym sposobem zdradzić penitenta, wskazując na jego osobę i wyjawiając jego grzechy. Tajemnica spowiedzi jest nienaruszalna i nie dopuszcza żadnych wyjątków. Nie może być naruszona w żadnych okolicznościach ani z jakiegokolwiek powodu.
Uzurpacje w tym względzie władzy świeckiej (ostatnio w Waszyngtonie) nie mają racji bytu i nigdy nie mogą być, ani nie będą, zaakceptowane przez Kościół.

Historia Kościoła Katolickiego odnotowuje budujące przykłady wierności kapłańskiej. Spowiednicy, których usiłowano zmusić do zdrady tajemnicy spowiedzi i ujawnienia wyznawanych przez penitenta grzechów, oddawali życie w obronie tajemnicy sakramentalnej.

Leon XIII, Encyklika Rerum novarum – O kwestii socjalnej (24)

b) c.d.

Wyłuszczona co dopiero nauka streścić się da w słowach następujących: Kto z łaski Boga otrzymał większą obfitość dóbr, czy takowe odnoszą się do ciała (dobra zewnętrzne), czy do duszy, otrzymał je po to, aby z nich korzystał ku udoskonaleniu własnemu, a zarazem też jako szafarz Opatrzności Boskiej ku pożytkowi drugich. „Jeżeli więc ma zdolności, niech się zbyt nie lubuje w milczeniu; jeżeli opływa w dostatkach, niechaj w czynieniu miłosierdzia nie ustaje; jeżeli posiada sztukę rządzenia, niechaj jej korzyściami dzieli się z bliźnim” – mówi św. Grzegorz Wielki.
Tych znowu, którzy nie posiadają majątku, uczy Kościół święty, że sądząc po Bożemu, nie można uważać ubóstwa za sromotę i wstydzić się zarabiania na chleb powszedni. Przykładem swoim stwierdził to Pan nasz Jezus Chrystus, bo „stał się ubogim, będąc bogatym” (2 Kor 8, 9), a chociaż był Synem Bożym i Bogiem samym, uchodzić chciał za syna cieśli i znaczną część życia na rzemiośle strawił. „Czyż to nie jest rzemieśInik, syn Maryi?” (Mk 6, 3). Na ten wzór Boski patrząc, łatwo się pojmie, że godność i wyższość człowieka polega na obyczajach, czyli cnocie, a cnota wspólnym jest dobrem śmiertelnych, zarówno dostępnym dla wszystkich najniżej czy najwyżej położonych, bogatych czy ubogich; i nic innego nie uzyska zapłaty szczęśliwości wiecznej, jeno cnota i zasługa, u kogokolwiek by się znajdowały. Owszem, ku nieszczęśliwym Bóg większą przychylność mieć się zdaje; Chrystus Pan błogosławionymi zowie ubogich (Mt 5, 3); słodko przyzywa do siebie i ochłodzić przyrzeka tych, co pracują i są obciążeni (Mt 11, 28); maluczkich i pokrzywdzonych otacza osobliwą miłością. Poznawszy te prawdy – szczęśliwi poskromią bez wątpienia swoją wyniosłość, nieszczęśliwi zaś dźwigną się na duchu. Jedni skłonią się do czynności, drudzy do skłonności umiarkowania. Tak ubędzie przedziału, pożądanego pysze, i wtedy bez trudności oba stany podadzą sobie przyjazne dłonie do zgody.