Nauka z Krzyża płynąca

Nabożne rozważanie Drogi Krzyżowej prowadzi do coraz bardziej poważnego przyjęcia i konsekwentnego wypełniania każdego dnia słowa Pana naszego Jezusa Chrystusa:

Jeśli kto chce iść za Mną, niech zaprze samego siebie, a weźmie krzyż swój na każdy dzień, i niech idzie za Mną (Łk 9, 23).

Pokornie i cierpliwie znoszone gorycze duchowne i oschłości przynoszą duszy nieobliczone korzyści

Takie gorycze duchowne i oschłości przynoszą duszy nieobliczone korzyści, jeśli ona je umie znieść pokornie i cierpliwie; gdyby to dobrze zrozumiała, to ani by się nimi nie trwożyła, ani smuciła. Sama ta myśl, że to Bóg je zsyła jest już dostateczną pociechą; a zsyła je przeważnie nie jako powód smutku i trwogi, ale przeciwnie. Pan Bóg nie chce, żebyśmy w oschłościach widzieli dowód gniewu i odrzucenia Bożego, ale chce, żebyśmy je wdzięcznym sercem przyjmowali, jako najoczywistszy znak łaski Bożej.
A to jawnym nam będzie, jeżeli zauważymy, że zwykle zsyła Pan Bóg te próby jeno na dusze pragnące Mu służyć najdoskonalej, w oderwaniu od tego wszystkiego, co się Jemu nie podoba.
Czy słyszano kiedy, aby wielcy grzesznicy i wielcy miłośnicy świata przez takie pokusy przechodzili? To nowy dowód, że jest to prawdziwa uczta godowa, którą Bóg zastawia dla najumiłowańszych. A choć nam nie zawsze ten pokarm smakuje, choć się od niego ze wstrętem odwracamy, choć na samo wspomnienie wzdryga się natura nasza, choć to pokarm na pozór tak odstraszający, jest on przecież bardzo pożywny i zdrowy dla duszy.
O, tak! Im wstrętniejszą i straszniejszą jest pokusa, im więcej przeraża, zasmuca i upokarza, tym lepiej odpowiada Bożym zamiarom.
Dusze się na tym poznać nie umieją, odwracają się ze wstrętem od tej drogi, szukając innej: chciałyby ciągłych pieszczot i pociech, a gdy im tego zabraknie, sądzą, że czas i trudy na próżno zmarnowały.
Św. Piotr z Alkantary, Pokój duszy

Leon XIII, Encyklika Humanum genus – O masonerii (20)

Główne założenia masonerii.
Zniszczenie chrześcijaństwa

Czym jest i do czego dąży sekta wolnomularzy, dostatecznie pokazuje się z tego, cośmy powyżej pokrótce przytoczyli. Główne ich zasady tak dalece i tak rażąco grzeszą wprost przeciw rozumowi, iż nic przewrotniejszego nie ma na świecie.
Chcieć zburzyć religię i Kościół, które Bóg sam założył i którymi aż do skończenia świata opiekować się obiecał, po upływie osiemnastu wieków chcieć przywracać na nowo pogańskie obyczaje i instytucje: niepospolita to głupota i najzuchwalsza bezbożność. Nie mniej też oburzającą i nieznośną jest rzeczą, iż ze wzgardą odpychane bywają dobrodziejstwa, przez Jezusa Chrystusa najmiłościwiej wysłużone, i to nie dla jednostek tylko, ale i dla rodziny, i dla społeczeństwa całego, a którym sami nawet przeciwnicy przyznają wartość nieocenioną. W tych szalonych i ohydnych zamiarach widoczna jest ta sama nieubłagana nienawiść i chęć zemsty, którą szatan pała przeciw Jezusowi Chrystusowi.

Droga świętości młodego świętego

Św. Jan Berchmans, kleryk, jezuita, przeżył zaledwie 22 lata. Pisze hagiograf:

Zasadą jego życia było: „Czyń, co czynisz” oraz „Najdoskonalszą rzeczą jest zacząć od najmniejszych rzeczy”. Faktycznie, uświęcił się nie przez wielkie czyny, ale przez sumienne wykonywanie codziennych obowiązków, pilne zachowywanie reguły i przez gorące umiłowanie Pana Jezusa i Jego Matki.
Ks. Wincenty Zaleski SDB, Święci na każdy dzień

Oschłości na modlitwie: przeżywane niewłaściwie i przeżywane po Bożemu

Szatańska to również sprawa, gdy się dusza niecierpliwi z oschłości i trudności na modlitwie, i w innych duchownych ćwiczeniach. Już jej się wszystko wydaje straconym. Ręce opuszcza, w pracy się zaniedbuje, a w końcu dochodzi do takiego zwątpienia i zrozpaczenia, jakoby wszystko, co zdziałała dotąd, było daremne i na zgubę jej tylko obrócić się miało. Bojaźń i trwoga dochodzą do tego stopnia, że dusza czuje się zupełnie od Boga opuszczoną.
A przecież tak nie jest. Owszem, niezliczone korzyści i istotny pożytek duchowny odnosi dusza z oschłości i z niesmaku na modlitwie, jeżeli zrozumie najmiłościwsze względem niej zamiary Boże i podda się im cierpliwie, pokornie i wytrwale. Św. Grzegorz mówi, że modlitwa ożywiona wiarą i ufnością jest zawsze bardzo Panu Bogu miłą, choćby dusza doświadczała największych oschłości i niesmaku.
Niech wytrwa wielkodusznie, nie opuszczając modlitwy, a choćby się nie umiała zdobyć ani na jedną dobrą myśl, choćby największych doznawała roztargnień i goryczy, modlitwa taka straconą nie będzie i nie pozostanie bez skutku.
Jest to bardzo ciężka próba, ale jeśli ją zniesiesz spokojnie, z poddaniem się woli Bożej, to samo twoje cierpienie będzie za tobą przemawiać w obliczu Boga, a ta gorycz, której doświadczasz na modlitwie, będzie miłą Bogu, a nawet, jak św. Grzegorz twierdzi, zmusi Boga wszechmocnego do okazania miłosierdzia i skuteczniej przemówi za tobą niż wszystkie inne praktyki.
Takie więc oschłości i niepokoje nie powinny nas wcale odwodzić od żadnej dobrej sprawy; byłoby to prawdziwe dogodzenie szatanowi w tym, czego on najusilniej pragnie, a pozbawienie duszy najistotniejszych korzyści.
Św. Piotr z Alkantary, Pokój duszy

Leon XIII, Encyklika Humanum genus – O masonerii (19)

Skutki.
Masoneria toruje drogę komunizmowi

Że masoni podzielają te same zasady, że według tego wzoru pragną kształtować i urządzać państwa, aż nadto wiadomą jest rzeczą, aby dowodzić było trzeba. Od dawna bowiem wszelkimi siłami i sposobami jawnie do tego dążą, torując tym samym drogę znacznej liczbie większych zuchwalców, dążących do gorszych jeszcze ostateczności, tj. do zniesienia wszelkiej różnicy stanów i wszelkiej własności, i do zaprowadzenia komunizmu.