O pokorze

Św. Józef jest wzorem pokory. Pokora jest konieczna każdemu człowiekowi. W dzisiejszą uroczystość Świętego Józefa dodajmy: pokora to cnota niezbędna w życiu małżeńskim i rodzinnym. Jak w świętej Rodzinie. Jeśli jest praktykowana pilnie, przynosi obfitość dobrych owoców.

Czym jest pokora?
Pokora jest cnotą sprawiającą, że człowiek, mając wzgląd na Boga najwyższego, opanowuje w sobie i reguluje to, co dotyczy doskonałości, w ten sposób, że nie dąży wcale do osiągnięcia więcej, niż dla niego jest przeznaczone, lub do tego, co nie jest dlań odpowiednie, oceniając to według miejsca, które zostało mu wyznaczone przez Boga (z. 161, a. 1, 2).
Tomasz Pegues OP, Katechizm według Summy Teologicznej św. Tomasza z Akwinu

„Wszyscy zaś pokorę wzajemnie sobie okazujcie, gdyż «Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje»” (1 P 5, 5).

Św. Józef, Patron Kościoła

Dzisiaj przypada uroczystość Św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny, Wyznawcy i Patrona całego Kościoła.
Uczcijmy św. Józefa przez nabożny udział we Mszy Świętej oraz nasze modlitwy i śpiewy – tak, jak to czynimy w każdą środę.

Jest rzeczą słuszną i należy się św. Józefowi przed innymi, aby teraz swą niebieską potęgą strzegł i bronił Kościoła Chrystusowego tak, jak strzegł ongiś najsumienniej Rodzinę z Nazaretu, gdzie była tego potrzeba.
Leon XIII, encyklika Quamquam pluries

„Możecie, jeśli tylko chcecie, nauczyć się najwyższej mądrości najświętszego Pasterza i Nauczyciela”

Możecie, jeśli tylko chcecie, nauczyć się najwyższej mądrości najświętszego Pasterza i Nauczyciela, wszechwładnego ojcowskiego Słowa i w alegorii, gdy nazywa się pasterzem owiec; jest On bowiem nauczycielem maluczkich. Tak więc zwraca się do starszych przez Ezechiela, w nieco długim fragmencie i daje im zarysowany przykład rozumnej troski: „Umocnię chromego, uzdrowię schorowanego, błądzącego pokieruję, i Ja sam będę pasł ich na mojej świętej górze” (Ez 34, 16. 14). To jest obietnica Dobrego Pasterza.
Św. Klemens Aleksandryjski

Leon XIII, encyklika Libértas – O wolności człowieka (45)

Prawdziwa tolerancja

Niemniej jednak okiem matki ocenia Kościół wielkie ciążenie słabości ludzkiej. I nie jest nieświadomy, dokąd ten prąd umysłów i spraw unosi wiek nasz. Z tych przyczyn, nie przyznając jednak prawa, jak tylko temu, co prawdziwe i co uczciwe jest, nie wzbrania jednak, iżby publiczna władza znosiła (tolerowała) coś prawdzie i sprawiedliwości obcego, a to dlatego, aby albo jakieś większe zło ominąć, albo dobro osiągnąć lub zachować. Sam najopatrzniejszy Bóg, choć jest nieskończoną dobrocią i choć wszystko może, dozwala jednak złemu istnieć na świecie, już to, aby nie przeszkodzić wzrostowi dobrego, już to, aby większe zła nie wynikły. Godzi się w sterowaniu państwami naśladować sternika świata. Co więcej, gdy władza ludzka nie może wszystkiego złego wzbronić, „winna wiele dopuścić i bezkarnie pozostawić, dosięgnie tam już tego sprawiedliwie opatrzność Boża” (Św. Augustyn, De libero arbitrio, lib. I, cap. 6, n. 14; P. L. XXXII, 1228).
Jeżeli jednakowoż prawo ludzkie w takim położeniu może, a nawet powinno, z powodu wspólnego dobra, i to z tego powodu jedynie, znosić cierpliwie (toleranter) zło, to przecież nie może i nie powinno tegoż ani uznawać, ani też jako takiego chcieć. Zło bowiem samo w sobie, będąc zaprzeczeniem dobrego, sprzeciwia się powszechnemu dobru, które prawodawca, o ile tylko może, chcieć i ochraniać powinien. I w tej także rzeczy potrzeba, aby sobie prawo ludzkie na wzór do naśladowania przedstawiło Boga, który dlatego, że zło w świecie dopuszcza, „ani nie chce, by się zło działo, ani nie chce, by się zło nie działo, lecz chce dopuścić, aby się zło działo, i to jest dobrem” (Św. Tomasz z Akwinu, Summa Th., Ia q. 19 a. 9 ad 3). Ta sentencja Anielskiego Doktora zawiera w najzwięźlejszej formie całą naukę o tolerancji złego.

Lecz, jeżeli tylko po prawdzie sądzić mamy, to wyznać trzeba, że im się więcej złego w państwie koniecznie tolerować musi, tym więcej oddala się tego rodzaju państwo od doskonałości: i że tolerowanie złych spraw, należąc do przepisów politycznej roztropności, winno być ściśle określone owymi granicami, jakich się sama przyczyna, to jest dobro publiczne, domaga. Z czego wynika, że jeżeliby tolerancja publicznemu dobru szkodzić miała i na państwo większe zła sprowadzała, nie wolno jej stosować, gdyż w takich okolicznościach brak jej warunku dobra. Jeżeliby się zaś zdarzyło, że Kościół dla niezwykłego położenia państwa zgodziłby się z niektórymi nowoczesnymi wolnościami, nie jakoby je same w sobie chciał, ale, iż sądziłby, że je dopuścić wypada, to bez wątpienia po powrocie lepszych czasów użyłby swej wolności, a radząc, zachęcając, zaklinając dążyłby, jak powinien do spełnienia posłannictwa, jakie mu Bóg wyznaczył, to jest do zaradzenia wiecznemu zbawieniu ludzi. Na zawsze pozostanie to jednak prawdą, że owej wolności dla wszystkich i dla wszystkiego nie należy, jak to już wiele razy wspomnieliśmy, domagać się samej z siebie, sprzeciwia się bowiem rozumowi, aby zło, czy dobro, takie samo miało prawo.

Ku górze!

Życie duchowe poważnie prowadzone przyrównać można do łagodnie wznoszącej się drogi.
Wzywa św. Paweł Apostoł: Przeto jeśli wespół powstaliście z Chrystusem, szukajcie tego, co w górze jest, gdzie Chrystus siedzi na prawicy Bożej; co w górze jest, miłujcie, nie co na ziemi (Kol 3, 1-2).

Powinno to być naszym głównym zadaniem: zwyciężać samego siebie, co dzień w walce ze sobą stawać się mocniejszym i co dzień choć cokolwiek postąpić ku coraz lepszemu.
Tomasz a Kempis, O naśladowaniu Chrystusa

„abyśmy – niepouczeni – nie wpadli w ostateczne potępienie”

… my, którzy w życiu chorujemy z powodu sromotnych pożądliwości, z powodu grzesznego nieumiarkowania, z powodu innych rozognionych chorób, potrzebujemy Zbawcy. A On nam daje nie tylko słodkie lekarstwa, lecz i gorzkie. Gorzkie korzenie lęku hamują gangrenę grzechu, stąd lęk, choć gorzki, jest zbawczy. Słusznie więc potrzeba Zbawcy nam chorym, błądzącym – przewodnika, ślepcom – tego, który by nas oświecił, pragnącym – źródła życiodajnego, z którego zaczerpnąwszy, nigdy już pragnąć nie będziemy. Umarli – potrzebujemy życia, my owce – pasterza, my dzieci – nauczyciela. Cała natomiast ludzkość potrzebuje Jezusa, abyśmy – niepouczeni – nie wpadli w ostateczne potępienie.
Św. Klemens Aleksandryjski