Jest rzeczą powszechnie wiadomą, jak wysoce ceni Kościół rozum ludzki przy wykazywaniu całkiem pewnym istnienia Boga jedynego i osobowego, przy udowadnianiu z Boskich znaków bezspornymi argumentami podstaw wiary chrześcijańskiej, przy właściwym formułowaniu prawa wszczepionego w dusze ludzkie przez Stwórcę, czy wreszcie przy usiłowaniu niejakiego zrozumienia tajemnic i to jak najbardziej płodnego (Sob. Wat. I D.B. 1796). Te wszakże zadania rozum tylko wtedy należycie i bezpiecznie wypełnić może, jeśli zostanie odpowiednio ukształtowany i to mianowicie ową zdrową filozofią, od dawna przekazywaną jakby w spuściźnie od odległych wieków chrześcijańskich i posiadającą powagę wyższego rzędu. Sam bowiem Nauczycielski Urząd Kościoła uzgodnił z Boskim Objawieniem jej zasady i główniejsze twierdzenia, stopniowo wydobywane i ustalane przez ludzi niepospolitego umysłu. Filozofia ta, przez Kościół uznana i przyjęta, broni prawdziwej i rzeczywistej wartości rozumu ludzkiego, niewzruszonych metafizycznych zasad, tj. zasady racji dostatecznej, przyczynowości i celowości, a wreszcie możliwości zdobycia pewnej i niezmiennej prawdy.
Rzecz prosta, jest w niej wiele problemów, nieodnoszących się ani bezpośrednio ani ubocznie do prawd wiary i obyczajów, i z tego powodu zostawionych przez Kościół do swobodnej dyskusji znawców. Ale co do innych kwestii, zwłaszcza co do wspomnianych wyżej zasad i głównych twierdzeń, podobna swoboda nie istnieje. Wprawdzie i tego rodzaju istotne zagadnienia filozoficzne wolno ubierać w szatę stosowniejszą i bogatszą, wzmacniać określeniami bardziej odpowiednimi, odrzucać mniej stosowne ujęcia szkolne, jako też ubogacać, ale bez pochopności, zdrowymi osiągnięciami postępującej naprzód pracy umysłu ludzkiego. Nigdy jednak nie wolno jej podważać lub kazić fałszywymi zasadami lub uważać za wielki wprawdzie, ale nieużyteczny, zabytek przeszłości. Nie może się bowiem nieustannie zmieniać ani prawda, ani wszelkie jej filozoficzne wyjaśnienie, zwłaszcza gdy chodzi o zasady rozumu ludzkiego oczywiste same przez się, albo o twierdzenia, opierające się tak na mądrości wieków, jak i na zgodności i potwierdzeniu Boskiego Objawienia. Jakąkolwiek prawdę rozum jest w stanie zdobyć szczerą i rzetelną pracą, bez wątpienia nie może być ona sprzeczna z prawdą już zdobytą. Bóg bowiem, najwyższa Prawda, stworzył rozum ludzki i nim kieruje nie po to, by przeciwstawić trwałym osiągnięciom coraz inne nowości, lecz aby usunąwszy błędy, jakie się mogły zakraść, rozbudowywać prawdę w jednakowym układzie i strukturze, stanowiącej dostrzegalne podstawy natury, która jest źródłem prawdy. A przeto niechaj filozof lub teolog chrześcijański nie przyjmuje pospiesznie i lekkomyślnie wszelkich najnowszych pomysłów, lecz niech je z najwyższą pilnością osądza i krytycznie sprawdza, by nie stracić prawdy już zdobytej lub jej nie wypaczać, z wielkim doprawdy uszczerbkiem i szkodą dla wiary.