Leon XIII, Encyklika Arcanum divinae sapientiae – O sakramencie małżeństwa (7)

Uleczenie małżeństwa

Uleczył jednak i podniósł Pan Bóg związki małżeńskie, pogrążone w tym ogromie poniżenia, w tym steku nędzy; ponieważ Wskrzesiciel godności ludzkiej i odtwórca czystości prawa mojżeszowego najwyższą troską i to przed innymi rzeczami otoczył małżeństwo. Swoją obecnością na godach w Kanie Galilejskiej nadał im niezwykłe dostojeństwo, a sławę im zapewnił przez spełnienie na nich pierwszego cudu (J 2); stąd na węzły małżeńskie spłynęły pierwsze blaski uświęcenia. Następnie, przywrócił małżeństwu pierwotną jego godność, potępiając zdrożny obyczaj żydowski, że korzystali mężowie z wielożeństwa i nadużywali prawa listów rozwodowych; nade wszystko zaś nakazując, aby nikt nie ważył się rozwiązywać, co wiekuistym węzłem sam Bóg połączył. Wreszcie, po usunięciu zarzutów, które wysunięto z prawa mojżeszowego, Chrystus wystąpił w charakterze najwyższego prawodawcy i to postanowił o małżeństwie: „A ja wam powiadam: kto oddala swoją żonę – chyba w wypadku nierządu – a bierze inną, cudzołoży. I kto by opuszczoną pojął za żonę, popełnia cudzołóstwo” (Mt 5, 32).

Leon XIII, Encyklika Arcanum divinae sapientiae – O sakramencie małżeństwa (6)

Wielożeństwo, rozwody, rozpusta, kontrakty

Do osłabienia węzłów małżeńskich przyczyniały się także wielożeństwo, zawieranie małżeństw z wieloma mężczyznami i rozwody. Najwyższy zaś bezład zapanował we wzajemnych stosunkach męża i żony, gdy mąż osiągnął bezgraniczną władzę nad żoną, gdy mógł jej dać rozwód bez żadnej słusznej przyczyny, a sobie samemu zachowywał prawo zadowalania bezkarnie nieposkromionej i wybujałej skłonności do rozpusty przez „odwiedzanie domów publicznych i sług, jakby te upadki nie z woli człowieka płynęły, lecz były następstwem jego pozycji społecznej” (Hieron., Opera, t. I, kol. 455). Poniżenie żony nie miało sobie nic równego, gdy w miarę wzrostu rozpasania męża zeszła ona do roli sprzętu, nabytego dla zaspokajania lubieżnych popędów albo dla rodzenia potomstwa.
Nie wstydzono się zawierać kontraktów kupna sprzedaży co do niewiast, przeznaczonych na żony, jakby szło o rzeczy martwe (Arnob., Adv. Gent. 4), z zastrzeżeniem nieraz ojcu i mężowi prawa karania śmiercią kobiety, pojętej w ten sposób za żonę. Rodzina, oparta na takim małżeństwie, musiała się stać obiektem państwowym albo własnością osobistą głowy domu (Dioniz., Halik., ks. II, r. 26, 27), któremu nadto ustawy nadały wyjątkowe prawa; miał on bowiem możność nie tylko decydowania o zawarciu i rozwiązaniu małżeństwa swych dzieci, ale nawet stanowienia o ich życiu i śmierci.

Leon XIII, Encyklika Arcanum divinae sapientiae – O sakramencie małżeństwa (5)

Upadek małżeństwa u pogan

Wszakże doskonała ta i przedziwna forma małżeństwa zaczęła wśród pogan powoli ulegać zepsuciu i zanikać; nawet u ludu żydowskiego zacierała się i we mgle pogrążała jego pierwotna postać. Wszedł u nich powszechny zwyczaj, że mężowie posiadali więcej żon, niż jedną; gdy następnie Mojżesz „dla twardości serca” (Mt 19, 7-8) ich dał im prawo udzielania listów rozwodowych, utorowana została droga do rozrywania małżeństw.
Niewiarygodnym zaś nieledwie jest obraz zepsucia i skażenia, któremu uległy związki małżeńskie w łonie społeczeństw pogańskich, gdzie wystawione były na wpływ całych potoków błędów poszczególnych narodów oraz najwstrętniejszych namiętności. Wszystkie nieledwie ludy utraciły świadomość o właściwym pochodzeniu małżeństwa; z tego powodu w wielu miejscach o związkach małżeńskich wydawano ustawy, które miały na celu względy państwowe, nie zaś obronę naturalnych właściwości tych związków. Prawodawcy stanowili dowolnie uroczystości ślubne, a w zależności od nich niewiasty otrzymywały niektóre albo zaszczytne miano żon, albo poniżającą nazwę nałożnic; do tego doszło, że władze państwowe określać zaczęły, komu wolno, a komu nie wolno wstępować w związki małżeńskie; wiele wydano praw niezgodnych z zasadami słuszności; wiele krzywd wyrządzano.