Błąd lekceważenia życia zakonnego
Następstwem tego poniżenia cnót ewangelicznych, niesłusznie biernymi nazwanych, jest wszczepienie w umysły lekceważenia samego życia zakonnego. Takie też wspólne przekonanie mają stronnicy nowych zapatrywań, jak wnosimy z ich poglądów na życie zakonne. Mówią bowiem, że śluby takie sprzeciwiają się duchowi czasu, jako krępujące wolność człowieka; są odpowiedniejsze dla dusz słabych, nie zaś dla duchów silnych; i że nie sprzyjają rozwojowi doskonałości chrześcijańskiej i dobru społecznemu, lecz raczej krępują i przeszkadzają jednemu i drugiemu.
Błąd tego twierdzenia dobitnie wykazuje nauka i praktyka Kościoła, który zawsze najbardziej pochwalał zakonny sposób życia. I nie bez słuszności, bowiem ci, którzy powołani przez Boga, dobrowolnie poświęcają się na taki żywot, nie zadowalając się wypełnianiem przepisów ogólnych, idą za radami ewangelicznymi i stają się najgorliwszymi bojownikami Chrystusa. Czy uznamy to za właściwość dusz słabych? Albo żeby to było niepożyteczne albo szkodliwe? Ci, którzy się wiążą ślubami zakonnymi, nie tylko nie tracą woli, lecz owszem są wolni tą wolnością, którą to „wolnością wyzwolił nas Chrystus” (Ga 4, 31).
