
Nie pragnij w tym życiu ani miłości, ani uznania od stworzeń. Niechaj nikt uwagi na ciebie nie zwraca, nikt o tobie ani pomyśli, jakbyś wcale nie istniał, a miej to sobie za największą łaskę, jeśli ci zostawią coś cierpieć z Chrystusem Ukrzyżowanym.
Ale przede wszystkim strzeż się samego siebie, jako swego największego wroga. Nie idź nigdy za własną wolą, za własnym zdaniem, za własną skłonnością, bo to jest szukaniem własnej zguby. Jeżeli się wola twoja chętnie skłania do jakiej rzeczy, choćby dobrej i świętej, to naprzód z najgłębszą pokorą rzecz tę rozważ w obliczu Boga, błagając, aby ją wolą Swoją uświęcił, jeśli Mu się tak podoba. A proś o to z największą szczerością i gorącością ducha, bez najmniejszej przymieszki miłości własnej, uznając w duchu, że sam z siebie jesteś niczym, nic nie możesz, nic nie masz: że łatwo mógłbyś się dać uwieść i omanić tymi pragnieniami, które mają tylko pozór świątobliwości, pokoju i gorliwości, a w istocie dałyby się do nich zastosować te słowa Pana Jezusa: „Strzeżcie się pilnie fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczym odzieniu, a wewnątrz są wilkami drapieżnymi; po owocach ich poznacie ich” (Mt 7, 15-16).
Owocem takich pokus jest niepokój i niesmak w duszy. I w ogóle, to wszystko, co nas odwodzi od pokory, od spokoju i ciszy wewnętrznej, choćby pod najlepszym pozorem, jest owym fałszywym prorokiem, owym wilkiem drapieżnym, w owczej skórze, który nam przychodzi wydrzeć cnoty najniezbędniejsze do postępu duchowego i w jednej chwili pozbawić nas chce owocu długiej i mozolnej pracy. Im rzecz jaka jest na pozór świętszą, tym ją ściślej badać należy; ale, jak już mówiłem, z wielkim spokojem.
Św. Piotr z Alkantary, Pokój duszy
