Inteligentni czytelnicy

Jeszcze by tego brakowało, aby księdzu nie zależało!
Kapłan pisze nie do anonimowości internetu, lecz do ludzi. Czy dziwi zatem, że zależy mu na tym, by czytający czytali z uwagą i rozumieli, co jest pisane? Czy dziwi, że raz po raz wywiera szlachetną presję, by czytający czytali z uwagą i rozumieli, co jest napisane?
Chyba nie chcemy mieć duchownych, którym wystarcza, że piszą do anonimowości internetu i nie troszczą się o to, czy czytający czytali z uwagą i zrozumieli?