Pobieżnie czy dogłębnie?

Nowa religia, w której – z powodu nieświadomości – tkwiliśmy przez dziesięciolecia, osłabia rozum. Wielu wystarcza pobieżny kontakt z prawdą. Coś ktoś czytał, nie doczytał. Czegoś ktoś słuchał, nie dosłuchał. Coś ktoś myślał, nie domyślał.
Im prędzej to zrozumiemy, tym lepiej, że można postawić znak równości między pobieżnym traktowaniem modlitwy, a pobieżnym traktowaniem Pana Boga. Sprawa poważna.
Nie tylko o modlitwę chodzi:

Pobieżnie traktuję kult = pobieżnie traktuję Pana Boga.
Pobieżnie traktuję modlitwę = pobieżnie traktuję Pana Boga.
Pobieżnie traktuję katolicką doktrynę = pobieżnie traktuję Pana Boga.

Pobieżne traktowanie kultu, modlitwy i doktryny jest przyczyną duchowego zapóźnienia i degrengolady intelektualnej wielkiej liczby dusz. Wielu na przykład uważa, że da się pogodzić nową religię (krzewioną od ponad pięćdziesięciu lat w strukturach kościelnych) z jakimiś tam elementami Tradycji.
Dogłębne traktowanie kultu, modlitwy i doktryny jest drogą duchowego rozwoju i spełnieniem wymogów prawego rozumu. Wtedy się widzi jasno obiektywne różnice między wiarą katolicką a nową religią, krzewioną w strukturach kościelnych od ponad pięćdziesięciu lat.
Także w układach międzyludzkich, jeśli tylko pobieżnie słuchamy bądź czytamy słowo mówione czy pisane przez innych, możemy rozminąć się z przekazywaną treścią lub zrozumieć ją opacznie.

Nawet powyższe zdania, jeśli odczytane będą tylko pobieżnie, nie spełnią nadziei piszącego.
Odczytane dogłębnie – owszem.