Źródła pewne i czyste, bo katolickie

Zamęt powszechny ujawnia się między innymi w mnożeniu się – także w internetach – przeróżnych recept na zbawienie. Różne posoborowe wynalazki i „ulepszenia”, różne „mistyczki” z eksportu, różne formy „gorącej linii” z Niebem, ekscytujące duchowości stadionowe i inne, i tak dalej, i tak dalej. Liczne dusze są jak owce bez pasterza. Czy chcą mieć pasterza?
Wiele dusz, z dobrą wolą i w dobrej wierze, nieświadomych niebezpieczeństw, przez ostatnie kilkadziesiąt lat „kupowało” te propozycje.
Jest też takie zjawisko, że wielu ludzi, spośród tych, którzy nie przeczytali ani jednego katolickiego traktatu o życiu duchowym, uważa się za ludzi wysokiej specjalizacji i kompetencji w sprawach życia duchowego. I dają recepty. Sobie i innym. Różne i z różnym skutkiem.
Kwestia źródeł, do jakich sięgamy, kwestia źródeł, na jakich chcemy oprzeć nasze życie duchowe i jego rozumienie jest kwestią wagi fundamentalnej! Niepewne i fałszywe źródła wcześniej czy później zwichną naszą duszę. Źródła pewne i czyste – bo katolickie – rozwiną naszą duszę ku świętości, według Chrystusowego zamysłu.
Mamy do dyspozycji przebogaty rezerwuar prawdy, która po katolicku pouczy nas o życiu duchowym. Nie zaniedbujmy tego aspektu w kompletowaniu Biblioteki ’58 i w naszej codziennej lekturze!
Polecam jedno z dzieł katolickich, dające nam szeroką panoramę kwestii dotyczących katolickiego ujęcia życia duchowego.
Jeśli będziemy cierpliwie czytać jedną stronę dziennie – codziennie – po roku bardzo postąpimy w znajomości życia duchowego.
Jeśli będziemy cierpliwie czytać jedną stronę dziennie – codziennie – po roku bardzo w życiu duchowym postąpimy. – więcej