Procedery nie-Boże

W niektórych tak zwanych „środowiskach tradycjonalistycznych” kwitnie w najlepsze duch krytyki kapłanów, którzy w czasach zamętu powszechnego przynajmniej starają się dać duszom zdrowy pokarm ortodoksji katolickiej. W arsenale inspirowanym przez diabła są między innymi: kłamstwa, oszczerstwa, pomówienia, podejrzenia, wyolbrzymianie potknięć, wynoszenie w sferę publiczną tego, co powinno być otoczone zasłoną dyskrecji, intrygi, plotki itd. Niektórzy chorują na dolegliwość na „p” – „Nie wiem, co prawda, wszystkiego, ale wiem zawsze lepiej”. P = pycha.
Niejeden kapłan dowiedział się o sobie rzeczy, które mu nawet na myśl nie przyszły.

Dezawuowanie kapłanów, którzy w czasach zamętu powszechnego przynajmniej starają się dać duszom zdrowy pokarm ortodoksji katolickiej, może prowadzić do zatraty i potępienia niejednej duszy. Ktoś na przykład postanawia wyspowiadać się u kapłana wiernego Tradycji, ale spotyka się z „opiniami” na temat tego księdza. Nieprawdziwymi, kłamliwymi, oszczerczymi, ale daje im wiarę i do spowiedzi do tego kapłana już nie idzie. Zwycięstwo diabła. Szkoda dla duszy.
Uważajmy na to, czego i kogo słuchamy. Uważajmy na to, co i do kogo mówimy. Uważajmy na to, komu i czemu dajemy wiarę. Uważajmy na to, czym się kierujemy w podejmowaniu bądź niepodejmowaniu naszych decyzji.
Natomiast należy być nieubłaganym w przypadku zdrady katolickiego depozytu wiary. Wtedy, bez względu na osobę, reagować należy. Za błędem nie iść. Roztropnie upominać i przestrzegać, kogo trzeba.